niedziela, 16 sierpnia 2015

II.6 Rewal, list

Rano Monika wstała jak zwykle do pracy. Była trochę obolała, bo spała na kanapie. Kiedy spojrzała na telefon, zobaczyła, że ma nieodebraną wiadomość od komendanta. Postanowiła ją odczytać.
Brzmiała ona następująco: "Monika, masz wolne na ten piątek i poniedziałek. Życzę udanego wypoczynku. Pozdrawiam, komendant" Monika się zdziwiła o jaki wypoczynek chodzi i dlaczego Wysocki daje jej wolne. Zaczęła przeglądać wiadomości wstecz. Przed sms-em od Wysockiego był wysłany z jej telefonu, tylko ona nie przypominała sobie, żeby prosiła Wysockiego o wolne. Po chwili obudził się jej mąż.
-Widzę, że już wstałaś- powiedział do Moniki i chciał ją pocałować, ale ona się odsunęła i pokazała mu telefon.
-Co to ma być?- zapytała ze złością.
-Miałem ci wczoraj powiedzieć, ale zasnęłaś, a tak słodko spałaś. Jedziemy do Rewala Moniś, tylko we dwoje- Monice zrobiło się miło. Monika pocałowała swojego męża. Widać było, że się stara. Nie chciał stracić szansy, którą dostał od swojej żony.
-A z kim zostawimy Franka?
-Jak spałaś dzwoniła Ola Wysocka i wtedy ją poprosiłem, bo mówiła, że jeśli będziemy chcieli z kimś zostawić Franka, to ona z chęcią z nim zostanie- powiedział, bawiąc się blond włosami Moniki. Monika się uśmiechnęła i poszła pakować swoje rzeczy i rzeczy Franka. Artur był już spakowany. Gdy skończyła, obudziła Franka na śniadanie. Kiedy zjedli, ubrali się i Monika zadzwoniła do Oli czy nie śpi. Jak już dogadali szczegóły, zapakowali walizki do auta i pojechali pod blok posterunkowej, która już na nich czekała. Monika dała jej torbę Franka, wyjaśniła co i jak, pożegnała się z synem oraz koleżanką i wyruszyli w podróż do Rewala. Podróż trwała 7 godzin. Zmęczeni dojechali na miejsce. Zameldowali się i udali się do swojego pokoju. Był to piękny apartament z dużym, małżeńskim łożem. Jedno okno z pokoju wychodziło na amfiteatr, a z kolei z tarasu było widać morze. Oboje się na nim położyli. Gdy już odpoczeli udali się na spacer po mieście. Pod koniec września nie było tłumów, ale i tak było pięknie. Różnokolorowe liście leżały na chodnikach, a oni szli i zachowywali się jak para nastolatków, a nie małżeństwo z piętnastoletnim stażem. Gdy ogarnęli miasto wrócili do pokoju. Przebrali się w stroje kąpielowe i poszli na basen. Około 21 wrócili do pokoju. Monika szybko zasnęła, Artur z resztą też.
Obudzili się rano około 9. Pogoda była sprzyjająca na spacer po plaży. Postanowili, że przejdą się do Niechorza, a potem do Trzęsacza i jak im starczy sił do Pustkowa. Udało im zaliczyć się wszystkie miejscowości, jakie planowali. Gdy wrócili, Artur wziął koc i zabrał Monikę na plażę. Poszli oglądać zachód słońca. Był prześliczny. Monika nie pamiętała, kiedy ostatni raz spędziła tak czas z Arturem. Gdy zrobiło się chłodno, postanowili pójść do pizzeri, która znajdowała się nie daleko ich hotelu. Potem Artur i Monika kupili lampion. Zeszli na plażę i go wypuścili. Każde pomyślało życzenie z nadzieją, że się kiedyś spełni. Patrzyli jak lampion znika w oddali. Po tym wszystkim wrócili do pokoju. Gdy tylko weszli, Artur zaczął śpiągać ubrania z Moniki. Najpierw zdjął jej płaszczyk, potem białą bluzeczkę, następnie spodnie i resztę, którą miała na sobie. Monika się wahała, ale tak jej się to podobało, że nie miała zamiaru protestować. Artur zrzucił z siebie ubrania i poszli oboje do łóżka. Po miłych chwilach poszli spać. W końcu jutro musieli wracać.
Następnego dnia wstali o 9.30. Zapomnieli nastawić budzika, a o 10 musieli już oddać klucz. Szybko się ogarnęli, spakowali szybko, sprawdzili czy niczego nie zapomnieli i poszli oddać klucz. Zapakowali torby do auta i poszli jeszcze do centrum miasta kupić coś Frankowi i Oli. Gdy już mieli wszystko wyruszyli w stronę Wrocławia. Po ponad ośmiu godzinach dotarli na miejsce. Pojechali po swojego syna do Oli, ale jej nie było. Monika skontaktowała się z koleżanką i dowiedziała się, że są w zoo, a potem Ola przywiezie Franka do nich. Kownackim nie zostało nic innego, jak wrócić do domu. Po drodze wstąpili do supermarketu na drobne zakupy. Około 19 byli w domu. Monika z przyzwyczajenia sprawdziła skrzynkę na listy. Zaczęła je przeglądać, wszędzie były rachunki, ale nagle trafiła na dziwną kopertę, bo było tylko jej imię i nazwisko. Otworzyła i zaczęła czytać...

Wiem, zabijecie mnie, ale sporo opowiadań pisałam do końca, to teraz sobie mogę pozwolić na takie coś. Kolejne opowiadanie jutro około 12 (mam taką nadzieję).

Prawie 15,5 tys.

Jestem pod wrażeniem, to już prawie 15,5 tysiąca wyświetleń. Dziękuję wszystkim Czytelnikom, że jesteście ze mną.

sobota, 15 sierpnia 2015

II.5 "Chyba naprawdę muszę Cię kochać"

-Artur, chyba naprawdę muszę cię kochać. Jasne, że ci wybaczę. Tylko ja musiałam to wszystko sobie przemyśleć, a teraz chodź tutaj mój wariacie- Monika przytuliła swojego męża- ale nie myśl sobie, że cię ominie poważna rozmowa- pogroziła mu palcem, gdy się od siebie odsunęli. Krzysiek odetchnął z ulgą, z resztą chyba jak wszyscy. Ostrożnie zeszli z dachu, po czym udali się do mieszkania Kownackich, aby sporządzić notatkę ze zdarzenia. Gdy już skończyli, Monika powiedziała, że dzisiaj wrócą do domu, ale i tak na razie będą spali osobno. Mimo wybaczenia, Monika nie była w stanie spać z Arturem. Za bardzo ją to bolało, ale jak widać jeśli się kogoś bardzo kocha, można mu wybaczyć wszystko. Po interwencji patrol 06 udał się do radiowozu i wyruszyli, aby pilnować porządku na ulicach Wrocławia. Po interwencji w sprawie Artura nie działo się nic zbyt specjalnego. Kilka mandatów za picie alkoholu w miejscu publicznym i jakaś bójka, która skończyła się pouczeniem. Po służbie wrócili na komisariat, aby wszystko powypełniać. Monice się dziwnie i ciężko pisało raport z ich pierwszej interwencji tego dnia, która zakończyła się szczęśliwie. Gdy Monika pisała już ostatnie zdania do biura weszła Ola, która była już gotowa do wyjścia. Monika poprosiła ją, żeby chwile poczekała. Posterunkowa postanowiła pójść w tym czasie do Jacka. Gdy Monika skończyła, przebrała się i poszła po swoją koleżankę, która była u swojego chłopaka. Obie panie pożegnały się z dyżurnym i pojechały do Oli. Ola się dziwiła, dlaczego jadą do niej, a nie po Franka najpierw.
-Nie jedziemy po twojego syna?
-Ola, wracam dzisiaj do domu. Chcę zabrać rzeczy swoje i Franka- powiedziała Monika.
-Wracasz do domu? Po tym co ci Artur zrobił?- Ola się dziwiła swojej koleżance. Przecież nie dawno się wściekała na niego, a dzisiaj już do niego wraca.
-Ale ja go nadal kocham, z resztą on mnie chyba też.
-Skąd takie przypuszczenia?- Olka podejrzewała, że za tym kryje się coś głębszego i się nie pomyliła.
-On chciał dzisiaj skoczyć. Gdyby mnie nie kochał, nie zachowywałby się tak desperacko. A Ola, chciałam ci podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Naprawdę, gdyby nie ty, to nie wiem co by się stało.
-Spoko Monika. Dla mnie to nie był żaden problem, a i gdybyś chciała, żeby ktoś ci syna popilnował, to zwróć się do mnie. Bardzo go polubiłam- uśmiechnęła się do niej.
-Dzięki za propozycję, będę pamiętać o tobie- Monika się ucieszyła, że Ola ma dobry kontakt z Frankiem. Po chwili były na miejscu. Poszły do mieszkania, Monika zabrała to co miała u Oli, jeszcze raz podziękowała i pojechała po syna do swojej kuzynki. Gdy odebrała Franka, udali się do domu. Franek się bardzo ucieszył na wieść o powrocie do domu. Po 15 minutach byli na miejscu. Artur już czekał na nich. Franek ucieszył się na widok swojego taty. Artur też był szczęśliwy, że jego skarby wróciły do niego. Mężczyzna pomógł swojej żonie zabrać rzeczy do mieszkania, a potem wziął Franka na ręce i zaniósł go do mieszkania, a Monika wzięła jego wózek. Gdy już byli w domu, Monika położyła Franka spać, a potem poszła porozmawiać z Arturem, który szykował dla nich kolację. Monika mu pomogła, a potem poszli do salonu. Usiedli na sofie i Monika rozpoczęła długi monolog. Artur wolał jej nie przerywać. Gdy skończyła Artur ją przytulił, zaczął ją kolejny raz przepraszać, Monika widziała, że się stara, ale nie była taka pewna, czy dobrze zrobiła, wybaczając mu. No cóż, kochała go. Mimo, że ją tak zranił ona go nadal kochała. Nic na to nie mogła poradzić. W sumie Artur chciał dobrze, ale wyszło zupełnie inaczej. Ale gdy go dzisiaj zobaczyła, stojącego na krawędzi zrozumiała, że ją musi kochać. Siedzieli długo i dalej rozmawiali, ale starali się zapomnieć o tym jednorazowym incydencie. Monika zasnęła w objęciach swojego męża. Artur był szczęśliwy, że ma znowu swoją żonę przy sobie. Z tą myślą zasnął obok Moniki.

No i jest kolejny rozdział :)
Jak wam się podoba? Kolejny rozdział będzie jutro :)
A i jeszcze mam jedną sprawę do moich czytelników. Chcemy zorganizować zlot fanów serialu Policjantki i Policjanci na lipiec- sierpień 2016. Jeśli chcielibyście coś takiego lajkujcie stronę na Facebooku https://m.facebook.com/profile.php?id=1469207636737446

II.4 "Wybacz mi proszę"

Dzisiaj obie policjantki miały do pracy na 8. Wstały o 6.30 i zaczęły się szykować. O 7 Monika obudziła swojego syna. Miała go dzisiaj zawieźć do swojej kuzynki. Gdy byli wszyscy gotowi, wsiedli do samochodu Moniki i odjechali spod bloku Moniki. Najpierw pojechali do Ani, u której miał zostać Franek, a potem udały się na komendę. Były pięć minut przed czasem. Poszły się przebrać i udały się na odprawę. Wysocki miał wyjątkowo dobry humor. Żartował z nimi, śmiał się. Wszystkim udzielił się dobry humor komendanta, poza Moniką, która była przygnębiona od samego rana. Po odprawie wszyscy udali się na służbę. Tego dnia Monika miała patrol z Krzyśkiem. Krzysiek chciał się dopytać Moniki, dlaczego jest taka przygnębiona i od kiedy przyjeżdża z Olą do pracy, ale przerwał im dyżurny, który miał dla nich zadanie.
-Jedźcie na Mickiewicza w okolice bloku 15.
-Jeśli chodzi o Artura, to wyślij inny patrol- powiedziała Monika, usłyszawszy adres.
-Monika- dyżurny nie wiedział jak to piwiedzieć- Proszę cię, wy tam jedźcie. Tylko włączcie górę.
-Ok, przyjęłam. Bez odbioru- powiedziała Monika, włączyła bomby, dodała gazu i udali się na adres. Gdy wysiedli z radiowozu zobaczyli faceta na dachu. Gdy Monika zobaczyła kto tam stoi zamarła. Nie była w stanie nic powiedzieć, nic zrobić. Stała tylko i się patrzyła. Krzysiek wezwał odpowiednie służby i poszedł na dach. Monika usiadła w samochodzie i zaczęła płakać.
Kiedy Krzysiek był już u góry, podszedł bliżej Artura i chciał go sprowadzić na dół, ale on nie chciał słuchać.
-Jeśli ona mi nie wybaczy, to skoczę- powiedział zdesperowany.
-Spokojnie Artur, odsuń się od krawędzi i przyjdź do mnie- Krzysiek zachowywał spokój, ale wiedział, że jedno niewłaściwe słowo i Artur może skoczyć.
-Krzysiek, jak tam sytuacja?- zapytała przez radio Monika, która mimo tego, że była na niego wściekła martwiła się o niego.
-Chodź tutaj, bo on może w każdej chwili skoczyć. Może tobie uda się go jakoś namówić, żeby się odsunął od krawędzi.
-Dobra, idę tam- powiedziała nie pewnie, ale wiedziała, że gdy nie pójdzie, może zostać wdową, a Franek straci ojca, a tak to chociaż może uda się im wszystko naprawić. Na dole czekały już wszystkie służby, był nawet negocjator, ale postanowili, że na razie pójdzie sama Monika. Zebrała się szybko i poszła. Gdy stanęła na dachu nie wiedziała co robić, ale wiedziała jedno- nie może dopuścić do tego, że Artur skoczy. Podeszła do niego bliżej i zaczęła rozmowę
-Artur, odsuń się od krawędzi- Artur posłuchał się żony. Widać było, że mu jeszcze zależy.
-A teraz mnie posłuchaj. Jeśli nie chcesz, żebym została wdową, a Franek stracił ojca to zejdźmy teraz na dół. Pójdziemy do mieszkania i pogadamy na spokojnie- Monika cały czas była spokojna.
-Monika, a wybaczysz mi tą zdradę? Bo jeśli nie, to skończę ze sobą.
-Artur...

*złowieszczy śmiech* No ale będzie dzisiaj jeszcze jedno opowiadanie, więc się nie martwcie i nie zabijajcie mnie :*
I jeszcze pytania
1. Czy Monika wybaczy Arturowi?
2. Czy Artur skoczy, jeśli Monika mu nie wybaczy?
Pozdrawiam,
Karola

piątek, 14 sierpnia 2015

II.3 Czy Monika będzie chciała zobaczyć się z mężem?

-Kownacka, zrób coś ze swoim mężem- to był komendant. Był bardzo wściekły.
-Ale o co chodzi?- Monika była zaskoczona, że dzwoni do niej jej przełożony w prywatnej sprawie, ale potem wszystko stało się jasne.
-Przyjechał na komendę pijany i się awanturuje. Przyjedź tutaj.
-Niech go zawiozą na izbę wytrzeźwień. Nie chce go widzieć- powiedziała ze wściekłością w głosie.
-Na pewno?- komendant się zdziwił reakcją swojej podwładnej.
-Jeśli pan nie chce większej awantury to dobrze panu radzę- Monika rozłączyła się. Komendant się dziwił, dlaczego Monika tak się zachowywała.
***
Pod komendą
-Mikołaj, Monika po niego nie przyjedzie. Kazała go zawieźć na izbę wytrzeźwień, jeśli nie chcę większej awantury tutaj- powiedział i spuścił głowę. Zastanawiał się, dlaczego Artur przyszedł pijany, a Monika nie chce go widzieć. Jak Artur usłyszał, że Monika nie chce go widzieć, rzucił się na komendanta, ale Mikołaj go szybko obezwładnił. Wysocki mu to darował, ze względu na jego stan.
***
W domu Oli
-Kto dzwonił?- zapytała się Ola.
-Twój ojciec.
-Mój ojciec? Co chciał?- zapytała zaskoczona Ola wyznaniem Moniki.
-Dzwonił, żebym zabrała Artura z komendy, bo jest pijany i się awanturuje, ale ja nie mam ochoty go widzieć. Nie po tym co mi zrobił. Nawet nie wiesz, jaki to ból, kiedy wchodzisz do własnej sypialni, a tam twój mąż leży z jakąś starą babą, a potem się głupio tłumaczy, że ona mu zapłaciła i te pieniądze pójdą na operację Franka.- Monika z początku mówiła wściekła, ale potem wściekłość zamieniła się w płacz.
-Monika- powiedziała łagodnym tonem Ola- Idź, połóż się, jesteś zmęczona. Ja w tym czasie zajmę się Frankiem- zaproponowała Ola. Monika posłuchała się młodszej koleżanki. Ola z kolei poszła do Franka i zaproponowała mu, że poukładają puzzle. Chłopiec zgodził się od razu. Kobieta przyniosła z kuchni paluszki i sok pomarańczowy. Wyciągnęła puzzle z szafki, pomogła Frankowi usiąść na podłodze, żeby było im wygodniej, wysypali wszystkie puzzle na ziemię i wzięli się za układanie. Kiedy byli w połowie, do drzwi Oli ktoś zadzwonił do drzwi. Brunetka podniosła się, aby otworzyć. Kobieta myślała, że to jej ukochany. Dzwonił dzisiaj do niej, że przyjdzie jeszcze po pracy.
-Cześć Jacuś- powiedziała bez wahania, ale gdy zobaczyła w drzwiach swojego ojca, myślała, że zapadnie się pod ziemię. Wysocki nic jeszcze nie wiedział o ich związku, nikt z komendy nie wiedział. No może poza Moniką, która dowiedziała się dzisiaj przez przypadek, ale to w sumie była wina Jacka, który mógł zadzwonić do Oli i zapytać się, czy jest w domu.
-Jacuś?- zapytał Wysocki.
-Tato? Myślałam, że to...- Ola nie wiedziała co powiedzieć.
-Że to?
-No bo ja się spotykam z Jackiem tato- powiedziała zrezygnowana- Mieliśmy ci powiedzieć razem jutro, po służbie.
-Kto przyszedł?- zapytał Franek, próbując ułożyć puzzle.
-A to kto?- Wysocki co raz bardziej był zaskoczony tą wizytą u córki.
-Franek- odpowiedziała.
-Syn Moniki, co on u ciebie robi?
-Ciszej, Monika śpi. Wejdź to wyjaśnię ci wszystko na spokojnie- Ola nie wiedziała, jak się zachować, ale starała się być spokojna. Poprosiła Franka, żeby sam próbował coś ułożyć, a ona poszła z ojcem do kuchni i wszystko mu wytłumaczyła, dosłownie wszystko. W międzyczasie napisała również do Jacka, żeby nie przychodził dzisiaj do niej. Ojciec wysłuchał na spokojnie córki, nie przerywając jej. Dzięki temu dowiedział się o przyczynie zachowania Artura oraz o związku swojej córki z Jackiem. Kiedy skończyli rozmawiać była już 22. Wysocki udał się do swojego domu, a Ola zajęła się Frankiem. Puzzle postanowili, że dokończą jutro. Pomogła mu się przebrać w piżamę i pozwoliła mu spać u siebie w sypialni, żeby nie budzić Moniki, a sobie pościeliła w salonie i poszła spać.

Przepraszam, opowiadanie miało być wcześniej, ale coś się nie zapisało i jest dopiero teraz. Kolejne opowiadanie już jutro :)
Pozdrawiam,
Karola

czwartek, 13 sierpnia 2015

II.2 Niespodzianka i telefon

-Cześć Oluś- powiedział znajomy głos. To był Jacek. Monika nie wiedziała nic, że Ola jest z Jackiem. Była zaskoczona.
-Cześć Jacek- Jacek opuścił bukiet i ujrzał Monikę. Był tak samo zaskoczony, jak jego koleżanka.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem do Oli, ale chyba wybrałem zły czas- wyjaśnił.
-Ola poszła z moim synem na spacer.
-Płakałaś?- Jacek zauważył, że jego koleżanka nie jest w najlepszym stanie.
-Nieważne. Czekasz na Olę, czy idziesz?- Monika zmieniła temat.
-Zaczekam- powiedział i poszedł do salonu.
-Napijesz się czegoś?- krzyknęła z kuchni.
-Nie, dzięki.
Monika po chwili wróciła z gorącą herbatą dla siebie i usiadła na sofie, obok Jacka. Jacek widział mnóstwo chusteczek. Zastanawiał się, dlaczego jego koleżanka płakała, ale nie chciał się wypytywać. Siedzieli w zupełnej ciszy. Nie wiedzieli o czym rozmawiać. Czas im się dłużył. Jacek nie mógł wytrzymać w końcu tej ciszy i zagadał.
-Dlaczego nocujesz z synem u Oli?
-Mam mały kryzys- mały, akurat, ale Monika nie chciała nic mówić. Jacek postanowił pociągnąć Monikę za język i dowiedzieć się co się stało.
-Ej, no co się stało? Przecież widzę, że jest coś nie tak.
-Ale ja nie chcę o tym mówić- powiedziała Monika i w tej chwili weszła rozbawiona Ola razem z Frankiem. Uratowali ją, bo nie miała ochoty na zwierzenia Jackowi.
-O, hej kochanie- przywitała się Ola ze swoim chłopakiem- Dawno przyszedłeś?
-Ze dwie godziny temu. Proszę, to dla ciebie- Jacek wręczył bukiet kwiatów Oli. Ola się cała zarumieniła. Zrobiło jej się trochę głupio, że nie powiedziała wcześniej o tym, że z nim jest.
-Ola, sorry, ale muszę już zmykać do pracy, bo twój ojciec mi głowę urwie.
-Jacek, a kiedy mu powiemy?
-Oluś, pogadamy o tym później- Jacek pocałował ją i wyszedł szybko z mieszkania.
Kobiety postanowiły pójść do kuchni i zrobić coś na obiad. Kiedy szykowały posiłek, zadzwonił telefon Moniki. Monika wyszła z kuchni, aby odebrać telefon.

Hahaha, teraz też będę kończyć w takich momentach. Kolejne opowiadanie już jutro ;) A teraz pytania do was.
1) Czy podoba wam się, że opowiadania są częściej dodawane?
2) Kto zadzwonił do Moniki?
3) Czy podoba wam się, że Ola jest z Jackiem? (miał być Mikołaj, ale po tym, jak obejrzałam dzisiaj zwiastun, musiałam dać Jacka).

II seria 1.Kryzys małżeński

Był chłodny wrześniowy wieczór. Monika dzisiaj miała patrol nocą razem z Olą. Ola już na nią czekała. Monika miała się chwilę spóźnić, bo miała odebrać syna od swojej teściowej. Do biura wpadła wściekła. Ola zobaczyła, że jej koleżanka zdenerwowana, dlatego postanowiła z nią porozmawiać.
-Monika, stało się coś?
-Wszystko jak w najlepszym porządku- powiedziała, ale Ola jej nie uwierzyła. Nie znała tak dobrze Moniki jak Krzysiek, ale widziała, że stało się coś poważnego.
-Idziemy do radiowozu?- Monika szybko zmieniła temat. Nie chciała się zwierzać Oli. Gdyby miała patrol z Krzyśkiem z pewnością by mu powiedziała o tym, co się stało.
-Pod jednym warunkiem, że powiesz mi, co jest grane- Ola chciała wiedzieć- Może będę umiała ci pomóc.
-Mogłabym u ciebie zamieszkać na kilka dni razem z Frankiem?- zapytała. Nie chciała mieszkać u Krzyśka, bo u niego mieszkała jego koleżanka, z którą się spotykał od jakiegoś czasu. Ola postanowiła ciągnąć temat, skoro Monika się już otworzyła przed nią.
-Jasne, ale czemu?- zapytała. Monika miała już odpowiedzieć, ale do biura wszedł Wysocki i zaczął się czepiać, że policjantki nie są jeszcze na patrolu. Kobiety wzięły swoje rzeczy i udały się do radiowozu.
W radiowozie panowała cisza. Ola chciała wiedzieć dlaczego Monika prosi akurat ją o to, aby mogła u niej zamieszkać z synem. Postanowiła, że pociągnie Monikę za język.
-To powiesz mi co się stało?
-Jestem wściekła na Artura, ale nie chcę o tym mówić- powiedziała Monika. Ola była zaskoczona. Z tego co wiedziała Kownackim się układało w małżeństwie od kąd adoptowali Franka. Była ciekawa co się stało, ale postanowiła, że nie będzie wnikać. Jak Monika się zdecyduje, to sama jej powie.
Służba minęła im spokojnie. Nie mieli zbyt wiele wezwań. Nad ranem wróciły zmęczone na komendę. Monika pojechała po swojego syna do Krzyśka. Krzysiek zgodził się, żeby Franek przenocował tą jedną noc u niego. Kolega chciał z nią pogadać o tym, dlaczego Franek spał u niego, ale była na tyle zmęczona, że nie miała ochoty. Chciała jak najszybciej zabrać syna, pojechać po swoje rzeczy i jak najszybciej udać się do Oli. Franek się dopytywał, dlaczego spał u Krzyśka i dlaczego jadą do Oli. Monika obawiała się tych pytań. Nie umiała mi wytłumaczyć, dlatego jak najszybciej zmieniła temat. Kiedy zabrali swoje ubrania, udali się do mieszkania Oli. Posterunkowa już na nich czekała.
-Cześć Franek, ja jestem Ola- przywitała się z chłopcem z uśmiechem.
-Cześć- Franek odwzajemnił uśmiech. Ola pokazała im, gdzie będą spać i kazała im się rozgościć. Gdy już rozpakowali swoje rzeczy, Ola włączyła Frankowi telewizję, a Monikę poprosiła, żeby poszła z nią do kuchni.
-To co powiesz mi, co się stało?
-Artur znalazł sposób na zdobycie pieniędzy na operację Franka- powiedziała.
-Nie rozumiem? Nie powinnaś się cieszyć?- Ola nie rozumiała rozterek swojej koleżanki.
-Też byś się cieszyła? Gdyby twój mąż...- Monice urwał się głos. Nie mogło jej to słowo przejść przez gardło. Kobieta się rozpłakała. Ola nie wiedziała co zrobić, ale domyśliła się co Monika miała na myśli. Podeszła do niej i ją przytuliła, ale to nic nie dało. Ola chciała dać Monice czas, dlatego zaproponowała, że weźmie Franka na spacer, a ona niech oswoi się z tą myślą. Dała jej tabletki na uspokojenie, ubrała Franka i zabrała go na spacer. Monika poszła do salonu i położyła się na sofie. Oglądała telewizję, ale zasnęła. Obudził ją dzwonek do drzwi. Była zdziwiona, kto to może być. Podniosła się, aby otworzyć drzwi. Spojrzała przez wizjer, ale zobaczyła tylko bukiet kwiatów. Zastanawiała się kto to. Miała tylko nadzieje, że to nie Artur. Zdecydowała się otworzyć drzwi.

No, to pierwsze opowiadanie z drugiej serii napisane. Jak myślicie, kto będzie stał za drzwiami?