wtorek, 18 sierpnia 2015

II.9 Siostry? Smutna historia Moniki. SMS od Artura + przeprosiny dla Zuzi

Najpierw przepraszam Zuzię, którą uraziłam i ten rozdział dedykuję właśnie jej ;*
Pozdrowionka dla Zuzi

-Nie wierzę. My jesteśmy siostrami?- Monika i Ola się ucieszyły, a potem się przytuliły. Obie miały łzy w oczach. Monika zawsze marzyła o młodszej siostrze, a Ola z kolei o starszej. Jak widać, marzenia się spełniają. Po chwili Ola zaczęła się zastanawiać, czy to ona jest córką rodziców Moniki, czy Monika córką Wysockiego. Postanowiła się zapytać o to Monikę, która była starsza i bardziej się orientowała w temacie.
-Moja mama była w ciąży. Moja siostra, to znaczy wychodzi na to, że córka twojej...- Monika szukała odpowiedniego słowa.
-Mamy- dokończyła Ola. Ola nie czuła się oszukana, bo domyśliła się, że jej rodzice nic nie wiedzieli, ale to oni ją wychowali i nie była w stanie o nich powiedzieć inaczej.
-Córka twojej mamy zmarła. I wtedy musiało dojść do pomyłki- dokończyła.
-A będę mogła się spotkać z naszymi rodzicami?- zapytała Ola. Bardzo chciała ich poznać.
-Z mamą tak, ale z tatą nie będzie to możliwe- przyznała Monika.
-A to dlaczego?
-Tata zginął dwa lata temu w wypadku- Monika się rozpłakała.
To był zimny styczeń. Tego dnia padał śnieg. Na jezdni było ślisko. Monika wraz ze swoim partnerem wyjechała właśnie na patrol. Dyżurny poprosił w imieniu drogówki, aby pojechali im pomóc do jakiegoś wypadku. Gdy dotarli na miejsce Monika wysiadła z radiowozu i podeszła do swojego kolegi z drogówki. On zaczął jej wszystko opisywać. Monika podeszła bliżej jednego z samochodów. Była to czarna Skoda. Spojrzała na rejestrację i nie mogła uwierzyć. Zapytała co z kierowcą. Dowiedziała się, że nie żyje. Rozpłakała się tak, że nikt nie był w stanie jej uspokoić. Widok martwego ojca to tragedia. To wspomnienie tkwiło jej w głowie i nigdy się jego nie pozbędzie.
-Przepraszam, nie wiedziałam- powiedziała zmieszana Ola.
-Nie nic się nie stało- Monika wytarła łzy- Słuchaj, jak wyjdziesz ze szpitala, może spotkamy się z mamą i twoim ojcem i powiemy im o tym- zaproponowała. Chciała jak najszybciej zapomnieć o przykrym wspomnieniu.
-Dobry pomysł Monika- Ola się uśmiechnęła. Monika dostała sms-a od męża, żeby przyjechała jak najszybciej do domu.
-Przepraszam cię siostrzyczko, ale muszę jechać do domu. Artur mnie poprosił- powiedziała.
-Jasne, jedź- rzekła Ola. Siostry się pożegnały i Monika pojechała do domu.

No i teraz pytania
1) Dlaczego Artur poprosił Monikę o przyjazd do domu?
2) Jak zareaguje Wysocki i mama Moniki oraz Oli na wiadomość o tym, że one są siostrami?

Nie ma to jak motywacja ze strony znajomych. Opowiadania pisze się wtedy o wiele szybciej. Jeszcze raz przepraszam Cię Zuziu.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

II.8 Czy to w ogóle możliwe? Kolejne pogróżki. Wyniki

-Pana córka straciła dużo krwi. Potrzebujemy dawcy. Pani Wysocka ma grupę, której akurat nie mamy- powiedział lekarz.
-My mamy z córką inne grupy krwi- posmutniał Wysocki.
-A jaką grupę krwi ma Ola?- zapytała Monika z nadzieją w głosie, że może to ona zostanie dawcą.
-ARh- - odpowiedział lekarz.
-To ja mogę zostać dawcą. Mam tą samą grupę.
-To zapraszam- powiedział lekarz i poprosił Monikę do gabinetu. Po odpowiednich badaniach pobrali od niej krew i podali ją Oli, dzięki czemu uratowali jej życie. Przewieźli ją na salę pooperacyjną i lekarz pozwolił, aby weszli do niej nie chwile. Po pół godzinie Ola się przebudziła. Nie wiedziała gdzie jest. Monika jej wszystko opowiedziała. Ola była w szoku. Zastanawiała się, kto to mógł zrobić. Wiedzieli na pewno, że to nie był właściciel auta, bo auto było kradzione. Gdy tak siedzieli i rozmawiali do sali wszedł lekarz, przeglądający jakieś papiery. Wywołał Monikę i poprosił ją na stronę.
-Czy pani jest spokrewniona z panią Wysocką? Bo jak pytałem o rodzinę, to tylko jej ojciec się zgłosił.
Monika popatrzyła na niego podejrzliwym wzrokiem i zaprzeczyła kręcąc głową. Po chwili zapytała.
-Pan coś sugeruje?
-Czyli panie nie są siostrami? Bo krew pani i pani Wysockiej mają te same geny.
-Ja jestem jedynaczką. To znaczy moja mama urodziła młodszą siostrę, ale ona zmarła po porodzie.
-A pamięta pani, kiedy to było?
-25 września 1989, tak wiem. Ola też się wtedy urodziła. Czy można to jakoś sprawdzić jak najszybciej?
-Możemy pobrać od pań wymaz, a wyniki byłyby jutro.
-Dobrze, zgadzam się, tylko nie wiem czy Ola też. I mam prośbę, nie chcę, żeby ojciec Oli się o tym dowiedział. Proszę to zrobić dyskretnie.
-Jasne, rozumiem pani Moniko. Jak tylko jej ojciec pójdzie to pobiorę również od niej wymaz, a jutro będzie wynik do odebrania u mnie.
Monika udała się do sali, ale zanim weszła, podziękowała za wszystkie informacje odnośnie prawdopodobnie jej siostry. Powiedzieli chwile u Oli, ale później lekarz poprosił, żeby wyszli, bo musi ją zbadać. Poprosił również Monikę o wymaz zanim opuściła szpital. Pobrał również wymaz od Oli i powiedział jej o rozmowie z Moniką. Ola była zdziwiona tak samo jak Monika tą całą sytuacją. Po tym wszystkim Ola poszła spać.
W domu Moniki
Monika wróciła do domu około północy. Artur jeszcze nie spał, tylko czekał na swoją żonę. Kobieta była padnięta. Artur widział jej zmęczenie, dlatego nie zadręczał ją pytaniami. Pozwolił położyć się jej spać. On również zasnął.
Następnego dnia Monika wstała bardzo wcześnie. Chciała jak najszybciej pojechać do szpitala. Ubrała się, umalowała, zjadła śniadanie i wyszła. Zanim jednak poszła do samochodu coś ją tknęło, aby sprawdzić skrzynkę na listy. Wyciągnęła to co w niej było i zaczęła przeglądać. Znalazła taką samą kopertę jak ostatnio. Otworzyła ją i przeczytała to co w niej było.
Myślisz, że ten wypadek to jakiś przypadek? Mylisz się. To tylko ostrzeżenie.
Jakie ostrzeżenie? O co w tym wszystkim chodzi? Monika zaczęła się zastanawiać. Kobieta zabrała list z pogróżkami do auta, żeby Artur go nie znalazł, a resztę wrzuciła spowrotem do skrzynki. Wsiadła w auto i pojechała do szpitala. Weszła do sali, gdzie leżała Ola. Lekarz już tam był. Miał kopertę z wynikami. Wręczył im ją i zostawił same. Monika otworzyła kopertę i spojrzała na wyniki, a potem podała wyniki Oli.

Hahaha, to się nazywa bycie wrednym.
I pytanie do Czytelników. Do tego opowiadania jest tylko jedno pytanie: Czy Monika i Ola są siostrami?

II.7 Pogróżki

Uważaj na siebie i swoją rodzinę.
Monika się przestraszyła, ale myślała, że to jakiś żart nastolatków, tylko po co by umieszczaliby na kopercie jej imię i nazwisko. Monika usiadła na schodach i zaczęła rozmyślać. Gdy miała już się podnieść i iść do mieszkania do klatki weszła uśmiechnięta Ola razem z Frankiem, który jadł watę cukrową. Szybko wymieszała pogróżki z rachunkami.
-Stało się coś?- zapytała Ola, patrząc na Monikę, która siedziała na schodach.
-Nie, nie. Wszystko w porządku- powiedziała zmieszana.
-Na pewno?- Ola się upewniła.
-Tak, tak. Jak było w zoo?- Monika szybko zmieniła temat.
-Super. A jak było nad morzem?- Franek był ciekawy.
-Było chłodno, ale podobało mi się. A wczoraj co robiliście?- Monika zaczęła się wypytywać.
-Poszliśmy z Olą- Monika spojrzała na koleżankę, a ona się uśmiechnęła- na długi spacer. Byliśmy na komendzie i mnie oprowadziła, a potem byliśmy u pana Wojtka.
-Podobało ci się?
-Bardzo. Pójdziemy tam jeszcze kiedyś?- zwrócił się do Oli.
-Jak mama pozwoli, to czemu nie? A może razem z mamą pójdziemy?- zaproponowała i spojrzała na Monikę. Franek też się spojrzał na swoją mamę.
-Jeśli będziemy mieć to możemy pójść. Wejdziesz Ola, nie będziemy stali na klatce- zaproponowała, ale Ola odmówiła. Podała Monice torbę Franka, pożegnała się i poszła do swojego domu, ale do niego nie dotarła, bo po chwili Monika usłyszała pisk opon. Wybiegła szybko przed blok i zobaczyła dwa samochody, które się ze sobą zderzyły. Jeden z tych samochodów należał do jej koleżanki. Wyjęła jak najszybciej telefon i zadzwoniła do Jacka. Po kilku minutach na miejscu zjawiła się policja, pogotowie i straż. Przystąpili do akcji. Ola była uwięziona i musieli rozcinać samochód. Dziwnym przypadkiem, kierowca z drugiego samochodu uciekł. W końcu udało się im ją uwolnić. Monika przez znajomości dowiedziała się, gdzie zabierają jej przyjaciółkę. Powiedziała o wszystkim Arturowi, wsiadła do auta i udała się do szpitala. W rejestracji dowiedziała się, że Ola jest w tej chwili operowana. Zadzwoniła do Wysockiego oraz Jacka i ich o wszystkim poinformowała. Ojciec i chłopak jej przyjaciółki zjawili się po 20 minutach. Ola cały czas była operowana. Po dwóch godzinach z sali wyszedł lekarz.
-Jest ktoś z rodziny?- zapytał.
-Ja jestem ojcem- powiedział Wysocki.
-Pana córka...

I jest kolejny rozdział.
Pytania:
1) Źli jesteście?
2) Co powie lekarz?
3) Co sądzicie o tym dziwnym wypadku? Kolejny już jutro.
Chciałam wam jeszcze powiedzieć, że mam nowego bloga o Oli i Jacku olaijacekpip.blogspot.com

niedziela, 16 sierpnia 2015

II.6 Rewal, list

Rano Monika wstała jak zwykle do pracy. Była trochę obolała, bo spała na kanapie. Kiedy spojrzała na telefon, zobaczyła, że ma nieodebraną wiadomość od komendanta. Postanowiła ją odczytać.
Brzmiała ona następująco: "Monika, masz wolne na ten piątek i poniedziałek. Życzę udanego wypoczynku. Pozdrawiam, komendant" Monika się zdziwiła o jaki wypoczynek chodzi i dlaczego Wysocki daje jej wolne. Zaczęła przeglądać wiadomości wstecz. Przed sms-em od Wysockiego był wysłany z jej telefonu, tylko ona nie przypominała sobie, żeby prosiła Wysockiego o wolne. Po chwili obudził się jej mąż.
-Widzę, że już wstałaś- powiedział do Moniki i chciał ją pocałować, ale ona się odsunęła i pokazała mu telefon.
-Co to ma być?- zapytała ze złością.
-Miałem ci wczoraj powiedzieć, ale zasnęłaś, a tak słodko spałaś. Jedziemy do Rewala Moniś, tylko we dwoje- Monice zrobiło się miło. Monika pocałowała swojego męża. Widać było, że się stara. Nie chciał stracić szansy, którą dostał od swojej żony.
-A z kim zostawimy Franka?
-Jak spałaś dzwoniła Ola Wysocka i wtedy ją poprosiłem, bo mówiła, że jeśli będziemy chcieli z kimś zostawić Franka, to ona z chęcią z nim zostanie- powiedział, bawiąc się blond włosami Moniki. Monika się uśmiechnęła i poszła pakować swoje rzeczy i rzeczy Franka. Artur był już spakowany. Gdy skończyła, obudziła Franka na śniadanie. Kiedy zjedli, ubrali się i Monika zadzwoniła do Oli czy nie śpi. Jak już dogadali szczegóły, zapakowali walizki do auta i pojechali pod blok posterunkowej, która już na nich czekała. Monika dała jej torbę Franka, wyjaśniła co i jak, pożegnała się z synem oraz koleżanką i wyruszyli w podróż do Rewala. Podróż trwała 7 godzin. Zmęczeni dojechali na miejsce. Zameldowali się i udali się do swojego pokoju. Był to piękny apartament z dużym, małżeńskim łożem. Jedno okno z pokoju wychodziło na amfiteatr, a z kolei z tarasu było widać morze. Oboje się na nim położyli. Gdy już odpoczeli udali się na spacer po mieście. Pod koniec września nie było tłumów, ale i tak było pięknie. Różnokolorowe liście leżały na chodnikach, a oni szli i zachowywali się jak para nastolatków, a nie małżeństwo z piętnastoletnim stażem. Gdy ogarnęli miasto wrócili do pokoju. Przebrali się w stroje kąpielowe i poszli na basen. Około 21 wrócili do pokoju. Monika szybko zasnęła, Artur z resztą też.
Obudzili się rano około 9. Pogoda była sprzyjająca na spacer po plaży. Postanowili, że przejdą się do Niechorza, a potem do Trzęsacza i jak im starczy sił do Pustkowa. Udało im zaliczyć się wszystkie miejscowości, jakie planowali. Gdy wrócili, Artur wziął koc i zabrał Monikę na plażę. Poszli oglądać zachód słońca. Był prześliczny. Monika nie pamiętała, kiedy ostatni raz spędziła tak czas z Arturem. Gdy zrobiło się chłodno, postanowili pójść do pizzeri, która znajdowała się nie daleko ich hotelu. Potem Artur i Monika kupili lampion. Zeszli na plażę i go wypuścili. Każde pomyślało życzenie z nadzieją, że się kiedyś spełni. Patrzyli jak lampion znika w oddali. Po tym wszystkim wrócili do pokoju. Gdy tylko weszli, Artur zaczął śpiągać ubrania z Moniki. Najpierw zdjął jej płaszczyk, potem białą bluzeczkę, następnie spodnie i resztę, którą miała na sobie. Monika się wahała, ale tak jej się to podobało, że nie miała zamiaru protestować. Artur zrzucił z siebie ubrania i poszli oboje do łóżka. Po miłych chwilach poszli spać. W końcu jutro musieli wracać.
Następnego dnia wstali o 9.30. Zapomnieli nastawić budzika, a o 10 musieli już oddać klucz. Szybko się ogarnęli, spakowali szybko, sprawdzili czy niczego nie zapomnieli i poszli oddać klucz. Zapakowali torby do auta i poszli jeszcze do centrum miasta kupić coś Frankowi i Oli. Gdy już mieli wszystko wyruszyli w stronę Wrocławia. Po ponad ośmiu godzinach dotarli na miejsce. Pojechali po swojego syna do Oli, ale jej nie było. Monika skontaktowała się z koleżanką i dowiedziała się, że są w zoo, a potem Ola przywiezie Franka do nich. Kownackim nie zostało nic innego, jak wrócić do domu. Po drodze wstąpili do supermarketu na drobne zakupy. Około 19 byli w domu. Monika z przyzwyczajenia sprawdziła skrzynkę na listy. Zaczęła je przeglądać, wszędzie były rachunki, ale nagle trafiła na dziwną kopertę, bo było tylko jej imię i nazwisko. Otworzyła i zaczęła czytać...

Wiem, zabijecie mnie, ale sporo opowiadań pisałam do końca, to teraz sobie mogę pozwolić na takie coś. Kolejne opowiadanie jutro około 12 (mam taką nadzieję).

Prawie 15,5 tys.

Jestem pod wrażeniem, to już prawie 15,5 tysiąca wyświetleń. Dziękuję wszystkim Czytelnikom, że jesteście ze mną.

sobota, 15 sierpnia 2015

II.5 "Chyba naprawdę muszę Cię kochać"

-Artur, chyba naprawdę muszę cię kochać. Jasne, że ci wybaczę. Tylko ja musiałam to wszystko sobie przemyśleć, a teraz chodź tutaj mój wariacie- Monika przytuliła swojego męża- ale nie myśl sobie, że cię ominie poważna rozmowa- pogroziła mu palcem, gdy się od siebie odsunęli. Krzysiek odetchnął z ulgą, z resztą chyba jak wszyscy. Ostrożnie zeszli z dachu, po czym udali się do mieszkania Kownackich, aby sporządzić notatkę ze zdarzenia. Gdy już skończyli, Monika powiedziała, że dzisiaj wrócą do domu, ale i tak na razie będą spali osobno. Mimo wybaczenia, Monika nie była w stanie spać z Arturem. Za bardzo ją to bolało, ale jak widać jeśli się kogoś bardzo kocha, można mu wybaczyć wszystko. Po interwencji patrol 06 udał się do radiowozu i wyruszyli, aby pilnować porządku na ulicach Wrocławia. Po interwencji w sprawie Artura nie działo się nic zbyt specjalnego. Kilka mandatów za picie alkoholu w miejscu publicznym i jakaś bójka, która skończyła się pouczeniem. Po służbie wrócili na komisariat, aby wszystko powypełniać. Monice się dziwnie i ciężko pisało raport z ich pierwszej interwencji tego dnia, która zakończyła się szczęśliwie. Gdy Monika pisała już ostatnie zdania do biura weszła Ola, która była już gotowa do wyjścia. Monika poprosiła ją, żeby chwile poczekała. Posterunkowa postanowiła pójść w tym czasie do Jacka. Gdy Monika skończyła, przebrała się i poszła po swoją koleżankę, która była u swojego chłopaka. Obie panie pożegnały się z dyżurnym i pojechały do Oli. Ola się dziwiła, dlaczego jadą do niej, a nie po Franka najpierw.
-Nie jedziemy po twojego syna?
-Ola, wracam dzisiaj do domu. Chcę zabrać rzeczy swoje i Franka- powiedziała Monika.
-Wracasz do domu? Po tym co ci Artur zrobił?- Ola się dziwiła swojej koleżance. Przecież nie dawno się wściekała na niego, a dzisiaj już do niego wraca.
-Ale ja go nadal kocham, z resztą on mnie chyba też.
-Skąd takie przypuszczenia?- Olka podejrzewała, że za tym kryje się coś głębszego i się nie pomyliła.
-On chciał dzisiaj skoczyć. Gdyby mnie nie kochał, nie zachowywałby się tak desperacko. A Ola, chciałam ci podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Naprawdę, gdyby nie ty, to nie wiem co by się stało.
-Spoko Monika. Dla mnie to nie był żaden problem, a i gdybyś chciała, żeby ktoś ci syna popilnował, to zwróć się do mnie. Bardzo go polubiłam- uśmiechnęła się do niej.
-Dzięki za propozycję, będę pamiętać o tobie- Monika się ucieszyła, że Ola ma dobry kontakt z Frankiem. Po chwili były na miejscu. Poszły do mieszkania, Monika zabrała to co miała u Oli, jeszcze raz podziękowała i pojechała po syna do swojej kuzynki. Gdy odebrała Franka, udali się do domu. Franek się bardzo ucieszył na wieść o powrocie do domu. Po 15 minutach byli na miejscu. Artur już czekał na nich. Franek ucieszył się na widok swojego taty. Artur też był szczęśliwy, że jego skarby wróciły do niego. Mężczyzna pomógł swojej żonie zabrać rzeczy do mieszkania, a potem wziął Franka na ręce i zaniósł go do mieszkania, a Monika wzięła jego wózek. Gdy już byli w domu, Monika położyła Franka spać, a potem poszła porozmawiać z Arturem, który szykował dla nich kolację. Monika mu pomogła, a potem poszli do salonu. Usiedli na sofie i Monika rozpoczęła długi monolog. Artur wolał jej nie przerywać. Gdy skończyła Artur ją przytulił, zaczął ją kolejny raz przepraszać, Monika widziała, że się stara, ale nie była taka pewna, czy dobrze zrobiła, wybaczając mu. No cóż, kochała go. Mimo, że ją tak zranił ona go nadal kochała. Nic na to nie mogła poradzić. W sumie Artur chciał dobrze, ale wyszło zupełnie inaczej. Ale gdy go dzisiaj zobaczyła, stojącego na krawędzi zrozumiała, że ją musi kochać. Siedzieli długo i dalej rozmawiali, ale starali się zapomnieć o tym jednorazowym incydencie. Monika zasnęła w objęciach swojego męża. Artur był szczęśliwy, że ma znowu swoją żonę przy sobie. Z tą myślą zasnął obok Moniki.

No i jest kolejny rozdział :)
Jak wam się podoba? Kolejny rozdział będzie jutro :)
A i jeszcze mam jedną sprawę do moich czytelników. Chcemy zorganizować zlot fanów serialu Policjantki i Policjanci na lipiec- sierpień 2016. Jeśli chcielibyście coś takiego lajkujcie stronę na Facebooku https://m.facebook.com/profile.php?id=1469207636737446

II.4 "Wybacz mi proszę"

Dzisiaj obie policjantki miały do pracy na 8. Wstały o 6.30 i zaczęły się szykować. O 7 Monika obudziła swojego syna. Miała go dzisiaj zawieźć do swojej kuzynki. Gdy byli wszyscy gotowi, wsiedli do samochodu Moniki i odjechali spod bloku Moniki. Najpierw pojechali do Ani, u której miał zostać Franek, a potem udały się na komendę. Były pięć minut przed czasem. Poszły się przebrać i udały się na odprawę. Wysocki miał wyjątkowo dobry humor. Żartował z nimi, śmiał się. Wszystkim udzielił się dobry humor komendanta, poza Moniką, która była przygnębiona od samego rana. Po odprawie wszyscy udali się na służbę. Tego dnia Monika miała patrol z Krzyśkiem. Krzysiek chciał się dopytać Moniki, dlaczego jest taka przygnębiona i od kiedy przyjeżdża z Olą do pracy, ale przerwał im dyżurny, który miał dla nich zadanie.
-Jedźcie na Mickiewicza w okolice bloku 15.
-Jeśli chodzi o Artura, to wyślij inny patrol- powiedziała Monika, usłyszawszy adres.
-Monika- dyżurny nie wiedział jak to piwiedzieć- Proszę cię, wy tam jedźcie. Tylko włączcie górę.
-Ok, przyjęłam. Bez odbioru- powiedziała Monika, włączyła bomby, dodała gazu i udali się na adres. Gdy wysiedli z radiowozu zobaczyli faceta na dachu. Gdy Monika zobaczyła kto tam stoi zamarła. Nie była w stanie nic powiedzieć, nic zrobić. Stała tylko i się patrzyła. Krzysiek wezwał odpowiednie służby i poszedł na dach. Monika usiadła w samochodzie i zaczęła płakać.
Kiedy Krzysiek był już u góry, podszedł bliżej Artura i chciał go sprowadzić na dół, ale on nie chciał słuchać.
-Jeśli ona mi nie wybaczy, to skoczę- powiedział zdesperowany.
-Spokojnie Artur, odsuń się od krawędzi i przyjdź do mnie- Krzysiek zachowywał spokój, ale wiedział, że jedno niewłaściwe słowo i Artur może skoczyć.
-Krzysiek, jak tam sytuacja?- zapytała przez radio Monika, która mimo tego, że była na niego wściekła martwiła się o niego.
-Chodź tutaj, bo on może w każdej chwili skoczyć. Może tobie uda się go jakoś namówić, żeby się odsunął od krawędzi.
-Dobra, idę tam- powiedziała nie pewnie, ale wiedziała, że gdy nie pójdzie, może zostać wdową, a Franek straci ojca, a tak to chociaż może uda się im wszystko naprawić. Na dole czekały już wszystkie służby, był nawet negocjator, ale postanowili, że na razie pójdzie sama Monika. Zebrała się szybko i poszła. Gdy stanęła na dachu nie wiedziała co robić, ale wiedziała jedno- nie może dopuścić do tego, że Artur skoczy. Podeszła do niego bliżej i zaczęła rozmowę
-Artur, odsuń się od krawędzi- Artur posłuchał się żony. Widać było, że mu jeszcze zależy.
-A teraz mnie posłuchaj. Jeśli nie chcesz, żebym została wdową, a Franek stracił ojca to zejdźmy teraz na dół. Pójdziemy do mieszkania i pogadamy na spokojnie- Monika cały czas była spokojna.
-Monika, a wybaczysz mi tą zdradę? Bo jeśli nie, to skończę ze sobą.
-Artur...

*złowieszczy śmiech* No ale będzie dzisiaj jeszcze jedno opowiadanie, więc się nie martwcie i nie zabijajcie mnie :*
I jeszcze pytania
1. Czy Monika wybaczy Arturowi?
2. Czy Artur skoczy, jeśli Monika mu nie wybaczy?
Pozdrawiam,
Karola