poniedziałek, 31 sierpnia 2015

II.20 Zenon, urlop. Wściekłe policjantki w ciąży groźniejsze niż terroryści

-Monika, pozwól na osobności- powiedział Darek, policjant, który zajmował się ściąganiem odcisków palców. Monika poszła sama do Darka, a Krzysiek poszedł do biura.
-Monika, ściągnęliśmy odciski palców z tego anonimu, co go zabraliśmy wczoraj od ciebie.
-No i?
-Oprócz twoich odcisków i Artura znaleźliśmy jeszcze jakieś odciski. Gościu był karany, bo jest w bazie. Nazywa się Zenon Kwiatkowski- powiedział Darek.
-Kwiatkowski? Przecież to... Darek, a mógłbyś mi jeszcze jedną rzecz sprawdzić?
-No pewnie.
-Zaraz ci przyniosę kopertę, którą dzisiaj dostałam. Myślę, że to ta sama osoba, ale mógłbyś się upewnić?
-To leć po nią, a ja tu poczekam.
-Ok, dzięki.
Monika pobiegła do radiowozu, zabrała kopertę i wróciła do Darka.
-Tylko ostrzegam, że są tam moje i Jacka odciski palców.
-Dobra, jak będzie coś wiadomo, to zadzwonię do ciebie, a ty leć na służbę, bo się stary wścieknie.
-Ostatnio trudno zobaczyć go w złym humorze- uśmiechnęła się Monika i poszła do Krzyśka.
Krzysiek kończył pić kawę, kiedy do gabinetu weszła Monika.
-To co, jedziemy?
-Ostatni łyk- powiedział i dopił kawę. Potem udali się na patrol, ale długo nie pojeździli, bo Wysocki wezwał do siebie Monikę.
Monika zastanawiała się o co może chodzić jej przełożonemu. Krzyśka postanowił, że poczeka przed komendą na swoją koleżankę.
Przed gabinetem Wysockiego
Monika zapukała do drzwi, a komendant pozwolił jej wejść. Sierżant zobaczyła, że w gabinecie siedzi jej siostra, która widocznie była nadąsana. Inspektor poprosił Monikę, żeby usiadła. Monika się posłuchała.
-A więc moje drogie. Rozmawialiśmy wczoraj z waszą mamą i doszliśmy do wniosku, że powinnyście zrezygnować ze służby na jakiś czas albo popracować za biurkiem.
-Tato, chyba zwariowałeś- uniosła się Ola- Nie pójdę za biurko! A już tym bardziej na urlop!
-Ale Ola, nie denerwuj się- powiedział Wysocki.
-Proszę pana, ale jak pan sobie to wyobraża? Dla mnie i Artura liczy się każdy grosz. Ja nie mogę od tak odejść ze służby- powiedziała dosyć wściekła Monika, chociaż zdawała sobie sprawę do kogo mówi.
-No ale za biurkiem?
-Za biurko też nie pójdę. Wie pan dobrze, że nie nawidzę biurokracji.
-Ja tato też się na to nie zgadzam- powiedziała Olka i wyszła wściekła z gabinetu. Była tak wściekła, że nawet nie zauważyła swojego narzeczonego, który stał na korytarzu.
Monika też nie była zadowolona z tego pomysłu, ale starała się być bardziej opanowana. Powiedziała, że to przemyśli i da mu znać. Po tem udała się w nie najlepszym humorze na patrol. Wsiadła do radiowozu, trzaskając drzwiami. Gdy już siedziała, usłyszeli z Krzyśkiem huk. Zobaczyli samochód, który wjechał w słup.

Wiem, że rozdział krótki, ale zawsze coś.
1) Kto walnął w słup?
2) Czy policjantki posłuchają się Wysockiego i wybiorą pracę za biurkiem lub wolne?
No i jeszcze jedna wiadomość. Jeszcze jutro się pojawi opowiadanie, ale już później będą pojawiały się w weekend, chyba, że uda mi się coś napisać w tygodniu to wtedy wstawię.

czwartek, 27 sierpnia 2015

II.19 Kolejne niespodzianki

Kownacka przebrała się w swój mundur i poszła do biura. Weszła tam odrobinę zdenerwowana nie zauważając Krzyśka. Podeszła do szafki i zaczęła za nią szarpać.
-Spokojnie Monika- powiedział, podchodząc i delikatnie przekręcając klucz.
-Co spokojnie? Co spokojnie?- krzyknęła Monika. Po chwili się uspokoiła- My jeździmy dzisiaj razem?
-Tak, Ola ma wolne. Ale widzę, że tobie też by się przydało kilka dni wolnego.
-Aż tak źle wyglądam?
-Bywało lepiej. Monika, co się dzieje?
-Wczoraj byliśmy u Wysockiego na kolacji, a jak wróciliśmy to drzwi od mieszkania były otwarte, ale nic nie skradziono. Potem znalazłam anonim w skrzynce, że za wszystko zapłacę. Jeszcze moja kuzynka mi strachu w nocy mi napędziła i ta ciąża na dodatek- Monika tak się żaliła, że nawet się nie zorientowała, że powiedziała mu o ciąży.
-Ty jesteś w ciąży?- Krzysiek się ucieszył, że jego koleżanka jest w ciąży. Po tym co się stało miesiąc temu, należało się jej jakieś wynagrodzenie od losu.
-Tak, ale nieważne. Możemy iść już na odprawę, bo ósma się zbliża. Pogadamy w radiowozie.
-No dobrze.
Monika z Krzyśkiem udali się na odprawę. Po piętnastu minutach wyszli z pokoju i mieli wychodzić z komendy, ale zatrzymał ich Jacek.
-Myślałam, że ty też dostałeś wolne- powiedziała Monika, widząc Jacka.
-No niestety dla przyszłego zięcia komendant nie miał tyle łaski, co dla córki- zaśmiał się.
Krzysiek na niego dziwnie popatrzył, ale nic się nie odzywał.
-Monika, przed chwilą był tu jakiś facet i przyniósł mi to. Poprosił, żebym ci to przekazał.
-Ale nie wiesz kto to był?
-Niestety się nie przedstawił. Dobra, ja spadam.
Jacek poszedł do siebie, a Monika z Krzyśkiem do radiowozu. Gdy już siedzieli w aucie, Monika postanowiła otworzyć kopertę. Były w niej jakieś zdjęcia. Zaczęła się zastanawiać kto na nich jest. Po chwili uświadomiła sobie, że to jej adoptowany syn. Schowała bez słowa zdjęcie do koperty i wrzuciła do schowka. Krzysiek patrzył na nią ale wolał się nie odzywać. Wiedział, że z kobietą się nie dyskutuje, tym bardziej z kobietą w ciąży. Wyruszyli w ciszy na patrol. Jak tylko zobaczył, że jego partnerka się uspokoiła, postanowił zagadać.
-O co chodziło Jackowi z tym zięciem?
-No wiesz, komendant wczoraj oświadczył się matce mojej i Oli.
-To świetnie, ale dlaczego Jacek powiedział, że dla przyszłego zięcia komendant nie ma tyle łaski, co dla córki?
-Potem Jacek oświadczył się Oli- Monice się poprawił humor.
-Chyba żartujesz?- Krzysiek nie dowierzał.
-Poważnie.
-No to super.
-Tylko nie wygadaj się- Monika pogroziła  mu.
-Spoko. A Monika, sorry, że pytam, ale co było w tej kopercie?
-Zdjęcia małego Franka, tylko zastanawiam się od kogo.
-Biologiczni rodzice?- podsunął Krzysiek. -Możliwe, ale nie chce o tym gadać. Możemy skupić się na patrolu?
-No jasne.
Patrol 06 pojeździł kilka minut, po czym został wezwany na komendę przez kryminalnych. Monika całą drogę zastanawiała się, co chcą od nich policjanci z wydziału kryminalnego. Nie przypominała sobie, że w ostatnim czasie prosili ich o coś. Na komendzie się wszystko wyjaśniło.

I to tyle.
1) Po co policjanci z wydziału kryminalnego wezwali szóstkę na bazę?
2) Czy Krzysiek będzie milczał odnośnie zaręczyn Oli i Jacka oraz mamy policjantek z komendantem?
3) Jak myślicie, czy autor ostatniego anonimu i facet, który przyniósł zdjęcia to ta sama osoba?

środa, 26 sierpnia 2015

20000 wyświetleń

No moi drodzy Czytelnicy, jest co dzisiaj świętować. 20000 wyświetleń to dla mnie sukces. Cieszę się, że ludzie czytają mojego bloga i chcą więcej. Znowu bym się rozpisała, ale wolę ten czas poświęcić na pisanie opowiadania, ale muszę podziękować kilku osobą.
Dziękuję:
Nadii,
Zuzi Romanowskiej,
Olivce,
Patrycji Kociaczek,
Annie M.
Oli,
Sandle,
Chomiczkowi
Za to, że komentują moje posty i wiem, że mam dla kogo pisać, ale szczególne podziękowania należą się Zuzi Pękale, która mnie pilnuje, żeby opowiadania były jak najczęściej. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Dziękuję Ci Zuzia
Dziękuję również osobą, które nie koniecznie komentują, ale odwiedzają mojego bloga.
Czekam z niecierpliwością na kolejne 10 tysięcy wyświetleń.
Pozdrawiam i dziękuję,
Karola

II.18 Przyjęcie oświadczyn, kolejna niespodzianka i jeszcze trzy niespodzianki

Joanna przyjęła oświadczyny. Wszyscy bili brawo i gratulowali narzeczonym, ale to nie było koniec niespodzianek na ten dzień, bo gdy wypili za Joannę i Wojciecha, Jacek wyciągnął z marynarki takie samo czerwone pudełeczko w jakim znajdował się pierścionek zaręczynowy Joanny. Uklęknął przed Olą
-Aleksandro, wyjdziesz za mnie?- zapytał uroczyście. Ola chwilę milczała, ale i tak odpowiedź była dla niej jasna.
-No pewnie Jacek, że tak- Ola rzuciła mu się w ramiona i go wycałowała.
Goście znowu wznieśli toast, tym razem za Olę i Jacka. Im również każdy gratulował. Po wieczorze pełnym niespodzianek, każdy zaczął zbierać się do domu. Wszyscy myśleli, że to już koniec niespodzianek. Dla Oli i Jacka oraz Wojciecha i Joanny owszem, to był koniec niespodzianek, ale nie dla Kownackich.
Kownaccy byli już w klatce, gdy zobaczyli, że drzwi do ich mieszkania są otwarte. Artur postanowił, że wejdzie sam, a Monika poczekała z synem na zewnątrz. W czasie, kiedy Artur rozglądał się po mieszkaniu, Monika zadzwoniła na policję. Jak tylko Artur się rozejrzał po mieszkaniu, wyszedł z niego i czekali na patrol policji. Monika postanowiła sprawdzić skrzynkę na listy. Znalazła tam anonim
Wkrótce za wszystko zapłacisz.
Monika zaczęła się zastanawiać, kto tym razem śle pogróżki w jej stronę. Pokazała to Arturowi. Jak tylko to przeczytał, myślał, że zaraz wybuchnie.
-Spokojnie Artur, a w ogóle zniknęło coś z mieszkania?
-Nie wygląda, żeby coś zniknęło.
Po kilkunastu minutach przyjechał patrol policji, spisali wszystko, zabezpieczyli list i odjechali. Kownaccy mogli wejść do mieszkania. Szybko uszykowali się spać i zasnęli, jakoś nie bali się spać.
Około 2 w nocy Monikę obudził hałas dochodzący z kuchni. Monika się przestraszyła, bo Artur leżał obok niej. Wyjęła broń spod łóżka i powoli zakradła się do kuchni z duszą na ramieniu. Gdy już była w kuchni, wycelowała w "włamywacza", ale po chwili opuściła broń, bo zobaczyła swoją kuzynkę. Wiedziała, że ma klucze do mieszkania, ale nie pomyślała, że może przyjść do nich o drugiej nocy
-Anka? Co ty tu robisz?- zapytała zdezorientowana Monika.
-Sorry, ale nie miałam się gdzie podziać. Pokłóciłam się z Oskarem.
-Sorry Ania za ten pistolet, ale mieliśmy dzisiaj włamanie i się przestraszyłam- Monika się tłumaczyła.
-Nic nie szkodzi. To mogę u ciebie zanocować?
-No jasne, zaraz dam ci pościel.
Monika wyciągnęła jeden komplet pościeli. Pomogła Ani założyć poszewkę i kuzynki poszły spać.
Rano Monika wstała bardzo wcześnie, uszykowała się do pracy i wyszła, nie wiedziała, że tam czeka na nią kolejna niespodzianka.

Przepraszam, że takie krótkie, ale zawsze coś.
Jak myślicie, co będzie kolejną niespodzianką dla Moniki?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

II.17 Ratunek, ciąża, oświadczyny

...i wtedy pojawiła się Ola, która obezwładniła Kamilę. Monika odetchnęła z ulgą. Gdy tylko założyły kobiecie kajdanki, Monika wezwała pogotowie i wsparcie, a Ola udzieliła pierwszej pomocy Dominice. Po kilku minutach pojawili się ratownicy, a zaraz po nich drugi patrol policji, który zabrał Kamilę na komendę. Monika i Ola zabrały Anię i pojechały za karetką. Gdy już lekarze zbadali Dominikę, pozwolili policjantkom zabrać ją na komendę.
W drodze na komendę
-Dominika, możesz opowiedzieć co się stało?- zapytała Ola.
-Odkąd tata trafił do więzienia po tym jak spowodował ten wypadek mama co raz więcej pije. Nie może się pogodzić z tym, że tata jest w więzieniu. Ja też nie mogę się z tym wszystkim pogodzić, dlaczego on to zrobił. A w ogóle Ola, jak się czujesz po tym wszystkim?- zapytała Dominika.
Ola to w niej lubiła, że potrafiła się interesować samopoczuciem innych.
-Ja co raz lepiej- powiedziała Ola- Ale proszę cię, nie rozmawiajmy już o tym.
Ola zauważyła, że Monika zrobiła się blada, jak Dominika zaczęła mówić o swoim ojcu, dlatego postanowiła to przerwać.
Monika właśnie podjechała pod komendę. Zaparkowała radiowóz, razem z Olą zaprowadziły je na komendę, zostawiły je pod opieką dzielnicowej Pauliny, a one poszły do biura napisać raport. Podczas pisania, dyskutowały o tym wszystkim. Obie były zszokowane to co zastały w domu Kamili. Gdy skończyły, postanowiły zgłosić przerwę. Poszły na stołówkę i tam powitała je jak zwykle uśmiechnięta pani Zosia.
-O, widzę, że moje ulubione policjantki zrobiły sobie przerwę. Co wam podać?
-Ja poproszę schabowego z ziemniakami i buraczkami- powiedziała Monika.
-Ja to samo.
Ola z Moniką poszły zająć miejsce. Usiadły przy Krzyśku, który również czekał na swoje zamówienie.
-Cześć- przywitał się Krzysiek.
-Cześć, a ty dzisiaj nie jeździsz na patrolu?- zapytała zaciekawiona Monika.
-Nie, dzisiaj siedzę i wypełniam raporty.
Po chwili przyszła pani Zosia z tacą i trzema talerzami.
-Monika, Ola, a co wy jakieś takie blade? Trupa znalazłyście? Bo obie tak wyglądacie- zażartowała- Chyba, że obie jesteście w ciąży- spoważniała.
Policjantki zaczęły się śmiać, bo już na początku służby przyszło im to do głowy. Pani Zosia i Krzysiek nie wiedzieli co im jest, więc postanowiły, że im powiedzą o swoich przypuszczeniach, pod warunkiem, że nikomu nie powiedzą. Oni obiecali, a one im powiedziały.
Po miło spędzonej przerwie w towarzystwie Krzyśka i pani Zosi, policjantki wróciły na patrol, który do końca minął im spokojnie. Zgodnie z poleceniem komendanta o 17 skończyły służbę. Poszły się dowiedzieć co z Dominiką i Anią. Paulina powiedziała, że pojechały do babci. Siostry udały się do swoich mieszkań, ale wcześniej zajechały do apteki, żeby kupić testy ciążowe. Zanim zaczęły się szykować, każda zrobiła test. Monika chwyciła za telefon i chciała zadzwonić do siostry, ale ona ją wyprzedziła.
-Masz już wynik?- zapytała podekscytowana Ola.
-Tak, właśnie miałam do ciebie dzwonić. Po twoim głosie sądzę, że- Monika chciała dokończyć, ale Ola krzyknęła aż z radości.
-Tak, jestem w ciąży.
-No to wiem już z kim będę wychodzić na spacery z dzieckiem- powiedziała Monika.
-Naprawdę? To super. Kiedy im powiemy?- Olka była przeszczęśliwa.
-Może dzisiaj na kolacji u twojego ojca?- zaproponowała- A no właśnie, po co twój tata nas zaprosił?
-Nie, nie mam pojęcia, ale wszystko się wyjaśni. Ja kończę, bo muszę do Jacka zadzwonić do Jacka. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia Ola, lecę się szykować.
Monika razem z Arturem i Frankiem się uszykowali i pojechali do Wysockiego. Przed blokiem czekali już na nich Ola z Jackiem. Weszli do bloku, zapukali i drzwi otworzyła im mama policjantek. Weszły i zobaczyły nakryty stół. Wysocki podał lasagne, którą sam przygotował.
Gdy siedzieli i rozmawiali, Ola z Moniką powiedziały, że są w ciąży. Wszyscy bardzo się ucieszyli, ale to nie był koniec dobrych wiadomości. Wojciech wyszedł na chwilę do sypialni. Wrócił z czerwonym pudełeczkiem, podszedł do Joanny i się jej oświadczył.

No i jak opowiadanie? Myślicie, że Joanna przyjemie oświadczyny?
Na kolejne opowiadanie zapraszam jutro.

niedziela, 23 sierpnia 2015

II.16 Powrót do pracy, rozmowa z komendantem, interwencja w domu Białachów

Po miesiącu od traumatycznych wydarzeń Monika wróciła do pracy. Od tego czasu Monice udało się odbudować relacje z mężem, ale to nie jest to samo, co kiedyś.
Monika rozpoczynała właśnie swój pierwszy patrol po wypadku. Postanowiła przyjść jak najwcześniej, żeby być przed Olą, Krzyśkiem no i Emilią. Na komendzie była już o 7.20, a odprawa była dopiero o 8. Zaniosła do stołówki ciasto, które upiekła, a jak wróciłam, czekała już na nią Ola. Siostry przytuliły się na przywitanie, bo nie widziały się ze dwa tygodnie.
-Cieszę się, że wróciłaś. Jak się czujesz?- powiedziała Ola.
-Dobrze, a co tam u ciebie? Jakoś nie miałyśmy okazji pogadać.
-Wszystko w porządku. Tylko ostatnio chodzę jakaś taka roztargniona, rozkojarzona, boli mnie głowa i mam nudności- Ola się poskarżyła.
-Wydaje mi się, że to przez pogodę, ale wiesz co? Mam podobnie od kilku dni- powiedziała Monika i przyszła jej pewna myśl do głowy, ale Ola ją wyprzedziła.
-Monika, a nie wydaje ci się, że to są objawy...
-Ciąży? Też mi to przyszło do głowy- wtrąciła Monika- Tylko, że my z Arturem od ostatnich wydarzeń, rzadko kiedy no wiesz- Monika nie chciała tak głośno mówić o tym na komendzie.
-Mam pomysł. Pojedziemy na patrol, pojeździmy, zgłosimy przerwę, zajedziemy do apteki, kupimy testy...- Ola nie dokończyła, bo do biura wszedł komendant.
-Wysocka, Kownacka, chodźcie do mnie do gabinetu- powiedział, uśmiechając się od ucha do ucha i wyszedł. Monika z Olą tylko na siebie popatrzyły i wyszły z biura.
-A ojciec co taki zadowolony?- zapytała Monika, zdziwiona zachowaniem komendanta.
-Jest taki, odkąd spotyka się z twoją, to znaczy naszą mamą. Ona ma na niego pozytywny wpływ.
-Może spróbujemy go poprosić o podwyżkę i awans?- zażartowała sierżant.
Monika z Olą doszły do gabinetu. Inspektor poprosił ich, aby usiadły i postawił przed nimi kubek z kawą. Obie policjantki były co raz bardziej zaciekawione, co komendant chce im powiedzieć.
-A więc, rozmawiałem z waszą mamą o Franku- zaczął komendant.
No pięknie. Pewnie mu o wszystkim powiedziała. Pomyślała Monika.
-Monika, wiem, że zbieracie z Arturem pieniądze na operację syna. Czemu mi wcześniej o tym nie powiedziałaś?- zapytał z lekkimi wyrzutami.
-Nie chciałam pana mieszać w moje prywatne sprawy.
-Monika, ale trzeba chłopakowi pomóc. Nie może do końca życia jeździć na wózku. Mam pomysł, jak możemy ci pomóc. Zorganizujemy na komendzie festyn. Loteria fantowa, licytacja, grill, malowanie twarzy i tym podobne. Pieniądze przeznaczymy dla Franka.
-Ale...- zaczęła Monika.
-Nie ma żadnego ale. Festyn odbędzie się za dwa tygodnie w sobotę. Już jest wszystko załatwione- powiedział komendant stanowczo.
-I po to wzywał nas pan obie?- zapytała Monika.
-Nie, jest jeszcze jedna sprawa. Kończycie dzisiaj służbę godzinę wcześniej, czyli o 17. Po 17.30 nie chce was widzieć na komendzie, a o 19 widzę was obie, ciebie Ola z Jackiem, a ciebie Monika z Arturem i Frankiem u mnie na kolacji. To wszystko, co miałem wam przekazać. Widzimy się za 10 minut na odprawie- powiedział Wysocki, spoglądając na zegarek.
Policjantki dokończyły kawę i wyszły z gabinetu. Udały się do biura po swoje notesy, a potem na odprawę. Po odprawie wyruszyły na patrol. Nie zdążyły jeszcze odjechać spod komendy, a już dostały pierwsze wezwanie.
-Szóstka, jedźcie na Wędkarzy 8 mieszkania 19. Jakaś awantura domowa- Ola jak  to usłyszała, wyrwała Monice szczekaczkę.
-Wiesz może, kto zgłasza?- zapytała i zaczęła się denerwować.
-Trzynastoletnia Ania Białach.
-Dobra, włączamy górę i jedziemy na adres. Bez odbioru - powiedziała Ola i włączyła koguty.
Monika dodała gazu.
Gdy jechały, Monika po chwili zwróciła uwagę na to, co powiedział dyżurny.
-Olka, Ania Białach to jest jakaś rodzina z- Monika nie mogła do kończyć, bo na samą myśl o tym co wtedy przeszła przez Mikołaja, robiło się jej nie dobrze.
-To jest jego córka, ale przyspiesz, bo boję się o dziewczynki skoro Ania zadzwoniła na policję. Kamila zmaga się z alkoholizmem, a po tym jak Mikołaj trafił do więzienia jest co raz gorzej.
-Ok, rozumiem.
Policjantki były po 10 minutach na miejscu. Ola poradziła Monice, żeby przygotowała pałkę. Gdy tylko weszli do budynku na samym dole było już słychać krzyki. Jak najszybciej wybiegły na górę. Zapukały do drzwi, ale nikt nie otworzył.
-Policja, proszę otworzyć- powiedziała ostrym głosem Monika. Poskutkowało. Drzwi otworzyła przerażona Ania i jak tylko zobaczyła Olę, przytuliła się do niej. Kiedyś jak Ola przyjaźniła się z Mikołajem to często spędzała czas z dziewczynkami i mimo tych wydarzeń miały dalej do niej zaufanie.
-Ania, co się stało?- zapytała Ola, ocierając jej łzy.
-Mama i Dominika się kłócą znowu. Mama tak uderzyła ją, że leci jej krew.
-Ola, zostań z Anią. Ja wejdę do środka i zobaczę co z nimi.
-Ok.
Ola została z Anią i ją pocieszała, a Monika wchodziła ostrożnie do mieszkania. Miała duszę na ramieniu, bo nie wiedziała, jak zareaguje Kamila na widok policjantów. Gdy weszła do salonu, zobaczyła płaczącą Dominikę i Kamilę, która trzymała wazon. Monika wyciągnęła broń i skierowała ją w stronę Kamili
-Odejdź od niej- krzyknęła.
-Bo co?- odburknęła Kamila i odeszła od Dominiki, ale zbliżyła się do Moniki. Zamachnęła się, żeby rzucić w nią wazonem i...

Nie ma to jak zakończenie w takim momencie.
1) Czy Kamila rzuci tym wazonem?
2) Czy Monika i Ola są w ciąży?
3) Po co Wysocki zaprosił do siebie Monikę i Olę?

piątek, 21 sierpnia 2015

II.15 Reakcja Artura, Moniki i gości oraz wypadek. Wyjście ze szpitala, powrót wspomnień i wyznanie Emilki

-To po to wczoraj tu byłaś.
-Tak, tylko chciałam, żebyś też przy tym była. Przespałam się z Arturem i to nie jeden raz.
-Kłamiesz!- krzyknął zdenerwowany Artur.
-Ja kłamię? A powiedziałeś, że sam mi proponowałeś seks? I to za pieniądze, że zapłacisz mi za to, bo z Moniką nie wychodzi ci w łóżku? A potem powiedziałeś, że chciałeś się tylko mną zabawić?- Emilia nie zwracała uwagi na towarzystwo, tylko mówiła to co myśli.
-Nie wierzę Artur, znowu to zrobiłeś. Kolejny raz mnie zdradziłeś- Monika krzyknęła i przyłożyła Arturowi z liścia, po czym wybiegła z mieszkania. Ola wybiegła za nią.
Artur został z tym wszystkim sam i musiał się tłumaczyć, jednak Emilia cały czas próbowała zwalić winę na Artura, że to przez niego jest w ciąży. Artur wiedział, że to niemożliwe, żeby Emilka była w ciąży(przynajmniej z nim) , ale po ostatniej historii, jak Monika przyłapała go w łóżku wszyscy byli skłonni uwierzyć kobiecie.
W tym samym czasie przed blokiem
-Monika! Monika, gdzie ty jesteś?- Ola próbowała znaleźć swoją siostrę, ale nigdzie jej nie widziała. Zwróciła z kolei uwagę na to, że nie ma jej auta. Wróciła szybko do mieszkania Moniki po klucze otaz dokumenty i poprosiła Jacka, żeby z nią pojechał. Szybko pobiegli do auta i wyruszyli szukać Moniki. Ola postanowiła poszukać ją w okolicach swojego domu. Kiedy jechali, utknęli w korku, który był spowodowany jakimś wypadkiem. Gdy dojechali bliżej, uwagę Oli zwróciła pomarańczowa kia, taka sama, którą jeździ jej siostra. Spojrzała na tablice rejestracyjne, które były niestety pogniecione, ale Oli udało się odczytać fragment numeru. Po tym była pewna, że to auto Moniki. Zjechała na bok, wyłączyła silnik i razem z Jackiem wysiedli z auta. Podeszli bliżej policjantów, którzy zabezpieczali miejsce wypadku.
-Cześć- przywitał się jeden z policjantów, który znał Olę i Jacka.
-Cześć, co tu się stało?- zapytała Ola, rozglądając się za Moniką.
-Monika Kownacka, od was z komendy wjechała w auto, jadące z naprzeciwka. Kierowca tej toyoty wyszedł cało, ale Monikę musiał zabrać helikopter, tak źle z nią było.
-Gdzie ją zabrali?- zapytała przejęta Ola.
-Na Borowską, a co?
-Dzięki, jedziemy Jacek. Ty poprowadzisz auto, bo ja nie będę w stanie- Ola podała klucze partnerowi.
Całą drogę myślała o tym, czy jak dojadą do szpitala, to czy Monika będzie żyła. Pospieszała co chwilę Jacka. Skoro przetransportowali ją helikopterem, to naprawdę musi być w ciężkim stanie. Mam nadzieję, że nic nie będzie jej i dziecku. Ona musi żyć. Ma przecież syna, którego tak bardzo kocha. To wszystko przez Emilkę i Artura. Oboje za to zapłacą. Obiecuje to sobie. Ola całą drogę do szpitala miała takie myśli. W końcu po 40 minutach przebijania się przez korki dotarli do szpitala. Jako, że był wieczór, szukanie miejsca na parkingu nie zajęło im dużo czasu. Ola szybko wysiadła z auta i poszła się dowiedzieć co z jej siostrą. Na miejscu byli już Artur, mama Moniki i Oli, Wysocki i Krzysiek. Franek z Tośkiem zostali z rodzicami Artura. Monika była operowana. Olka, gdy tylko ujrzała swojego szwagra, zaczęła go obwiniać za ten wypadek. Gdy już się uspokoiła, usiadła na krzesło i zaczęła płakać. Ojciec ją przytulił i się trochę uspokoiła. Po kilku godzinach czekania wyszedł lekarz.
-Kto jest z rodziny pani Kownackiej?
-Ja jestem mężem- powiedział Artur.
-Ciekawe jak długo?- Olka musiała to powiedzieć- Ja jestem siostrą i jestem pewna, że Monika chce, abym to ja się pierwsza dowiedziała o jej stanie.
-W takim razie zapraszam państwa oboje.
Artur i Ola zrezygnowani poszli za lekarzem. Patrzyli się na siebie złowrogo. Gdy już siedzieli na krzesełkach, lekarz się do nich zwrócił.
-Panią Monikę udało się nam uratować, ale niestety dziecka nie. Przykro nam bardzo.
-Ale jak to? Nie dało się uratować dziecka?- zapytała Ola ze łzami w oczach, jakby to było jej dziecko.
-Niestety- powiedział lekarz.
-A czy mogę zobaczyć się z siostrą?
-Oczywiście.
Ola z Arturem wyszli przygnębieni z gabinetu. Jeszcze kilka godzin wcześniej cieszyli się, że Monika jest w ciąży, a teraz ona straciła dziecko. Wszyscy byli smutni z tego powodu. Ola weszła sama do Moniki. Artur sam postanowił, że zostanie przed salą. Nie chciał niepotrzebnie denerwować Moniki. Monika zaczęła się powoli budzić. Rozejrzała się po sali i zapytała słabym głosem
-Gdzie ja jestem?
-W szpitalu- odpowiedziała Ola.
-Przepraszam, kim pani jest?- zapytała nieco zdezorientowana Monika.
-Nie poznajesz mnie? Jestem Ola, twoja siostra.
-Nie, niestety. W ogóle kim ja jestem?
-Ty nic nie pamiętasz?- Ola była zdziwiona pytaniami siostry.
-Nic, w ogóle. Ale skoro jesteś moją siostrą, to możesz mi wszystko opowiedzieć?
Ola nie zdążyła odpowiedzieć, bo do sali wszedł lekarz i poprosił ją, żeby wyszła. Rodzina opuściła szpital i każdy udał się do swojego domu. No może prawie każdy, oprócz Jacka, który pojechał z Olą do niej.
Tydzień później
Monika właśnie wyszła ze szpitala. Artur ustalił z Olą, że nic nie powiedzą jej o tym, jak ją zdradził, o tym jak została porwana przez Mikołaja, o ciąży i tej sytuacji z Emilią. Ola się zgodziła, ale uprzedziła go, że kiedyś jej o tym powiedzą, jeśli sobie tego nie przypomni. Franek bardzo się ucieszył na widok swojej mamy. Monika się rozglądała się po mieszkaniu, patrzyła na zdjęcia. Wzięła jedno zdjęcie do ręki, na którym była ona ze swoimi znajomymi z komendy. Przyglądała się mu uważnie i nagle wszystkie wspomnienia wróciły, nie tylko te dobre, ale również i te złe. Podeszła do Artura i przyłożyła mu.
-Kochanie, za co?- zapytał zdziwiony
-A za to, że mi nic nie powiedziałeś. Wszystko sobie przypomniałam. To były urodziny Franka, przyszła do nas Emilia i powiedziała, że jest z tobą w ciąży. Wyszłam wściekła na ciebie i wtedy zdarzył się ten wypadek. Nie nawidzę Cię. Jutro złożę papiery rozwodowe z twojej winy- Monika powiedziała Arturowi. Poszła do sypialni, rzuciła się na tapczan. Zaczęła płakać. Franek pierwszy raz  widział kłótnię swoich rodziców. Artur zobaczył, że jego syn jest przerażony. Postanowił mu wszystko wytłumaczyć. Gdy siedział i z nim rozmawiał, ktoś zadzwonił do drzwi. Była to Emilia.
-Cześć, jest Monika?
-Czego ty tu jeszcze chcesz? Rozwaliłaś nasze małżeństwo i masz czelność jeszcze tu przychodzić?
-To nie tak, ja chciałam Monice wszystko wytłumaczyć- powiedziała skruszona.
-Czego tu jeszcze chcesz?- zapytała Monika, która wyszła z sypialni, jak tylko usłyszała głos Emilii.
-Ja to wszystko wymyśliłam. Zakochałam się w Arturze, ale on nie chciał być ze mną i wtedy to wymyśliłam. Ale jak wydarzył się ten wypadek, to zrozumiałam, że zrobiłam źle.
-Wynoś się- Monika wyprosiła Emilię, przytuliła się do Artura i przeprosiła go. Artur postanowił, że zabierze rodzinę do McDonalda. Po miło spędzonym czasie wrócili do domu i nacieszyli się sobą.

I jak? Podoba wam się? Cieszycie się, że tak to wszystko się skończyło? Miało być jutro, ale się pospieszyłam i jest dzisiaj.