piątek, 14 sierpnia 2015

II.3 Czy Monika będzie chciała zobaczyć się z mężem?

-Kownacka, zrób coś ze swoim mężem- to był komendant. Był bardzo wściekły.
-Ale o co chodzi?- Monika była zaskoczona, że dzwoni do niej jej przełożony w prywatnej sprawie, ale potem wszystko stało się jasne.
-Przyjechał na komendę pijany i się awanturuje. Przyjedź tutaj.
-Niech go zawiozą na izbę wytrzeźwień. Nie chce go widzieć- powiedziała ze wściekłością w głosie.
-Na pewno?- komendant się zdziwił reakcją swojej podwładnej.
-Jeśli pan nie chce większej awantury to dobrze panu radzę- Monika rozłączyła się. Komendant się dziwił, dlaczego Monika tak się zachowywała.
***
Pod komendą
-Mikołaj, Monika po niego nie przyjedzie. Kazała go zawieźć na izbę wytrzeźwień, jeśli nie chcę większej awantury tutaj- powiedział i spuścił głowę. Zastanawiał się, dlaczego Artur przyszedł pijany, a Monika nie chce go widzieć. Jak Artur usłyszał, że Monika nie chce go widzieć, rzucił się na komendanta, ale Mikołaj go szybko obezwładnił. Wysocki mu to darował, ze względu na jego stan.
***
W domu Oli
-Kto dzwonił?- zapytała się Ola.
-Twój ojciec.
-Mój ojciec? Co chciał?- zapytała zaskoczona Ola wyznaniem Moniki.
-Dzwonił, żebym zabrała Artura z komendy, bo jest pijany i się awanturuje, ale ja nie mam ochoty go widzieć. Nie po tym co mi zrobił. Nawet nie wiesz, jaki to ból, kiedy wchodzisz do własnej sypialni, a tam twój mąż leży z jakąś starą babą, a potem się głupio tłumaczy, że ona mu zapłaciła i te pieniądze pójdą na operację Franka.- Monika z początku mówiła wściekła, ale potem wściekłość zamieniła się w płacz.
-Monika- powiedziała łagodnym tonem Ola- Idź, połóż się, jesteś zmęczona. Ja w tym czasie zajmę się Frankiem- zaproponowała Ola. Monika posłuchała się młodszej koleżanki. Ola z kolei poszła do Franka i zaproponowała mu, że poukładają puzzle. Chłopiec zgodził się od razu. Kobieta przyniosła z kuchni paluszki i sok pomarańczowy. Wyciągnęła puzzle z szafki, pomogła Frankowi usiąść na podłodze, żeby było im wygodniej, wysypali wszystkie puzzle na ziemię i wzięli się za układanie. Kiedy byli w połowie, do drzwi Oli ktoś zadzwonił do drzwi. Brunetka podniosła się, aby otworzyć. Kobieta myślała, że to jej ukochany. Dzwonił dzisiaj do niej, że przyjdzie jeszcze po pracy.
-Cześć Jacuś- powiedziała bez wahania, ale gdy zobaczyła w drzwiach swojego ojca, myślała, że zapadnie się pod ziemię. Wysocki nic jeszcze nie wiedział o ich związku, nikt z komendy nie wiedział. No może poza Moniką, która dowiedziała się dzisiaj przez przypadek, ale to w sumie była wina Jacka, który mógł zadzwonić do Oli i zapytać się, czy jest w domu.
-Jacuś?- zapytał Wysocki.
-Tato? Myślałam, że to...- Ola nie wiedziała co powiedzieć.
-Że to?
-No bo ja się spotykam z Jackiem tato- powiedziała zrezygnowana- Mieliśmy ci powiedzieć razem jutro, po służbie.
-Kto przyszedł?- zapytał Franek, próbując ułożyć puzzle.
-A to kto?- Wysocki co raz bardziej był zaskoczony tą wizytą u córki.
-Franek- odpowiedziała.
-Syn Moniki, co on u ciebie robi?
-Ciszej, Monika śpi. Wejdź to wyjaśnię ci wszystko na spokojnie- Ola nie wiedziała, jak się zachować, ale starała się być spokojna. Poprosiła Franka, żeby sam próbował coś ułożyć, a ona poszła z ojcem do kuchni i wszystko mu wytłumaczyła, dosłownie wszystko. W międzyczasie napisała również do Jacka, żeby nie przychodził dzisiaj do niej. Ojciec wysłuchał na spokojnie córki, nie przerywając jej. Dzięki temu dowiedział się o przyczynie zachowania Artura oraz o związku swojej córki z Jackiem. Kiedy skończyli rozmawiać była już 22. Wysocki udał się do swojego domu, a Ola zajęła się Frankiem. Puzzle postanowili, że dokończą jutro. Pomogła mu się przebrać w piżamę i pozwoliła mu spać u siebie w sypialni, żeby nie budzić Moniki, a sobie pościeliła w salonie i poszła spać.

Przepraszam, opowiadanie miało być wcześniej, ale coś się nie zapisało i jest dopiero teraz. Kolejne opowiadanie już jutro :)
Pozdrawiam,
Karola

czwartek, 13 sierpnia 2015

II.2 Niespodzianka i telefon

-Cześć Oluś- powiedział znajomy głos. To był Jacek. Monika nie wiedziała nic, że Ola jest z Jackiem. Była zaskoczona.
-Cześć Jacek- Jacek opuścił bukiet i ujrzał Monikę. Był tak samo zaskoczony, jak jego koleżanka.
-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem do Oli, ale chyba wybrałem zły czas- wyjaśnił.
-Ola poszła z moim synem na spacer.
-Płakałaś?- Jacek zauważył, że jego koleżanka nie jest w najlepszym stanie.
-Nieważne. Czekasz na Olę, czy idziesz?- Monika zmieniła temat.
-Zaczekam- powiedział i poszedł do salonu.
-Napijesz się czegoś?- krzyknęła z kuchni.
-Nie, dzięki.
Monika po chwili wróciła z gorącą herbatą dla siebie i usiadła na sofie, obok Jacka. Jacek widział mnóstwo chusteczek. Zastanawiał się, dlaczego jego koleżanka płakała, ale nie chciał się wypytywać. Siedzieli w zupełnej ciszy. Nie wiedzieli o czym rozmawiać. Czas im się dłużył. Jacek nie mógł wytrzymać w końcu tej ciszy i zagadał.
-Dlaczego nocujesz z synem u Oli?
-Mam mały kryzys- mały, akurat, ale Monika nie chciała nic mówić. Jacek postanowił pociągnąć Monikę za język i dowiedzieć się co się stało.
-Ej, no co się stało? Przecież widzę, że jest coś nie tak.
-Ale ja nie chcę o tym mówić- powiedziała Monika i w tej chwili weszła rozbawiona Ola razem z Frankiem. Uratowali ją, bo nie miała ochoty na zwierzenia Jackowi.
-O, hej kochanie- przywitała się Ola ze swoim chłopakiem- Dawno przyszedłeś?
-Ze dwie godziny temu. Proszę, to dla ciebie- Jacek wręczył bukiet kwiatów Oli. Ola się cała zarumieniła. Zrobiło jej się trochę głupio, że nie powiedziała wcześniej o tym, że z nim jest.
-Ola, sorry, ale muszę już zmykać do pracy, bo twój ojciec mi głowę urwie.
-Jacek, a kiedy mu powiemy?
-Oluś, pogadamy o tym później- Jacek pocałował ją i wyszedł szybko z mieszkania.
Kobiety postanowiły pójść do kuchni i zrobić coś na obiad. Kiedy szykowały posiłek, zadzwonił telefon Moniki. Monika wyszła z kuchni, aby odebrać telefon.

Hahaha, teraz też będę kończyć w takich momentach. Kolejne opowiadanie już jutro ;) A teraz pytania do was.
1) Czy podoba wam się, że opowiadania są częściej dodawane?
2) Kto zadzwonił do Moniki?
3) Czy podoba wam się, że Ola jest z Jackiem? (miał być Mikołaj, ale po tym, jak obejrzałam dzisiaj zwiastun, musiałam dać Jacka).

II seria 1.Kryzys małżeński

Był chłodny wrześniowy wieczór. Monika dzisiaj miała patrol nocą razem z Olą. Ola już na nią czekała. Monika miała się chwilę spóźnić, bo miała odebrać syna od swojej teściowej. Do biura wpadła wściekła. Ola zobaczyła, że jej koleżanka zdenerwowana, dlatego postanowiła z nią porozmawiać.
-Monika, stało się coś?
-Wszystko jak w najlepszym porządku- powiedziała, ale Ola jej nie uwierzyła. Nie znała tak dobrze Moniki jak Krzysiek, ale widziała, że stało się coś poważnego.
-Idziemy do radiowozu?- Monika szybko zmieniła temat. Nie chciała się zwierzać Oli. Gdyby miała patrol z Krzyśkiem z pewnością by mu powiedziała o tym, co się stało.
-Pod jednym warunkiem, że powiesz mi, co jest grane- Ola chciała wiedzieć- Może będę umiała ci pomóc.
-Mogłabym u ciebie zamieszkać na kilka dni razem z Frankiem?- zapytała. Nie chciała mieszkać u Krzyśka, bo u niego mieszkała jego koleżanka, z którą się spotykał od jakiegoś czasu. Ola postanowiła ciągnąć temat, skoro Monika się już otworzyła przed nią.
-Jasne, ale czemu?- zapytała. Monika miała już odpowiedzieć, ale do biura wszedł Wysocki i zaczął się czepiać, że policjantki nie są jeszcze na patrolu. Kobiety wzięły swoje rzeczy i udały się do radiowozu.
W radiowozie panowała cisza. Ola chciała wiedzieć dlaczego Monika prosi akurat ją o to, aby mogła u niej zamieszkać z synem. Postanowiła, że pociągnie Monikę za język.
-To powiesz mi co się stało?
-Jestem wściekła na Artura, ale nie chcę o tym mówić- powiedziała Monika. Ola była zaskoczona. Z tego co wiedziała Kownackim się układało w małżeństwie od kąd adoptowali Franka. Była ciekawa co się stało, ale postanowiła, że nie będzie wnikać. Jak Monika się zdecyduje, to sama jej powie.
Służba minęła im spokojnie. Nie mieli zbyt wiele wezwań. Nad ranem wróciły zmęczone na komendę. Monika pojechała po swojego syna do Krzyśka. Krzysiek zgodził się, żeby Franek przenocował tą jedną noc u niego. Kolega chciał z nią pogadać o tym, dlaczego Franek spał u niego, ale była na tyle zmęczona, że nie miała ochoty. Chciała jak najszybciej zabrać syna, pojechać po swoje rzeczy i jak najszybciej udać się do Oli. Franek się dopytywał, dlaczego spał u Krzyśka i dlaczego jadą do Oli. Monika obawiała się tych pytań. Nie umiała mi wytłumaczyć, dlatego jak najszybciej zmieniła temat. Kiedy zabrali swoje ubrania, udali się do mieszkania Oli. Posterunkowa już na nich czekała.
-Cześć Franek, ja jestem Ola- przywitała się z chłopcem z uśmiechem.
-Cześć- Franek odwzajemnił uśmiech. Ola pokazała im, gdzie będą spać i kazała im się rozgościć. Gdy już rozpakowali swoje rzeczy, Ola włączyła Frankowi telewizję, a Monikę poprosiła, żeby poszła z nią do kuchni.
-To co powiesz mi, co się stało?
-Artur znalazł sposób na zdobycie pieniędzy na operację Franka- powiedziała.
-Nie rozumiem? Nie powinnaś się cieszyć?- Ola nie rozumiała rozterek swojej koleżanki.
-Też byś się cieszyła? Gdyby twój mąż...- Monice urwał się głos. Nie mogło jej to słowo przejść przez gardło. Kobieta się rozpłakała. Ola nie wiedziała co zrobić, ale domyśliła się co Monika miała na myśli. Podeszła do niej i ją przytuliła, ale to nic nie dało. Ola chciała dać Monice czas, dlatego zaproponowała, że weźmie Franka na spacer, a ona niech oswoi się z tą myślą. Dała jej tabletki na uspokojenie, ubrała Franka i zabrała go na spacer. Monika poszła do salonu i położyła się na sofie. Oglądała telewizję, ale zasnęła. Obudził ją dzwonek do drzwi. Była zdziwiona, kto to może być. Podniosła się, aby otworzyć drzwi. Spojrzała przez wizjer, ale zobaczyła tylko bukiet kwiatów. Zastanawiała się kto to. Miała tylko nadzieje, że to nie Artur. Zdecydowała się otworzyć drzwi.

No, to pierwsze opowiadanie z drugiej serii napisane. Jak myślicie, kto będzie stał za drzwiami?

Hiszpania, powrót i poród (koniec serii)

Rano o 9 mieli lot do Hiszpanii. Wszyscy wstali wcześnie, żeby się nie spóźnić. O 8 spotkali się z Krzyśkiem i Tośkiem na lotnisku. Mieli lecieć razem z nimi. Wszyscy byli zadowoleni ze wspólnych wakacji. Kiedy przeszli już odprawę, czekali tylko aż wyczytają ich lot. Po chwili pojawił się komunikat, gdzie mają się udać. Udali się, wsiedli do samolotu i wyruszyli w podróż. Franek z Tośkiem i Agnieszką siedzieli obok siebie, a Monika, Artur i Krzysiek obok siebie, zaraz za dziećmi. Po kilku godzinach podróży dotarli na miejsce.
***
Tydzień później
Dzisiaj niestety musieli wracać już do Polski. Było im smutno. Bardzo im się podobało w Hiszpanii. Postanowili, że kiedyś wybiorą się jeszcze na wspólne wakacje. Lot mieli o 10. Do Polski przylecieli około 15. Po szczęśliwym locie udali się do swoich domów.
***
Osiem miesięcy później
Franek robił co raz większe postępy w rehabilitacji. Zaczynał chodzić już o kulach. Biologiczny ojciec Franka dał im już spokój.
Pewnego wieczoru wszyscy siedzieli przy wspólnej kolacji. Nagle Monika poczuła, że ma skurcze. Artur szybko zareagował. Pobiegł do sypialni po rzeczy swojej żony i szybko udali się do auta. Nie wiedzieli co zrobić z Frankiem, dlatego zabrali go ze sobą. Kiedy dotarli do szpitala, jedna z pielęgniarek przypilnowała Franka, a Artur cały czas był przy Monice. Po 6 godzinach porodu na świat przyszła ich córeczka. Dali jej na imię Patrycja. Byli bardzo szczęśliwi. Monika ze szczęścia aż się popłakała. Franek ucieszył się z tego, że ma młodszą siostrą.
Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Koniec pierwszej serii. Jeszcze dzisiaj będzie pierwsze opowiadanie z drugiej serii. Zapraszam :)

wtorek, 11 sierpnia 2015

Czy to tylko zwykłe spotkanie znajomych?

-Nic, nic. Nie zmieniłaś się w ogóle od czasów studiów- powiedział- Może dasz się namówić na jakąś kawę?- zaproponował.
-Dzięki. Z miłą chęcią- zgodziła się Monika. Nie miała pojęcia jeszcze o zamiarach Bartka- Może być dzisiaj?
-Jasne, jak skończę pracę to napiszę, ale chcę, żebyś przyszła sama.
-A to dlaczego?- Monika była zaskoczona.
-A nie możesz tego dla mnie?- Bartek wydawał się być tajemniczy.
-No mogę- przytaknęła Monika.
-To co? Zostawiasz Franka ze mną, czy chcesz być przy tym?- Bartek zmienił szybko temat.
-A nie byłoby problemu, żebym go zostawiła? Muszę jedną rzecz załatwić.
-No pewnie, jedź. Przyjedź za godzinę po Franka- powiedział Bartek. Monika pożegnała się z synem i kolegą i pojechała do kancelarii Julii, aby porozmawiać o biologicznym ojcu Franka. W końcu były same i mogły swobodnie rozmawiać. W czasie spotkania napisały odpowiednie pismo do sądu. Akurat gdy wszystko załatwiły, Monika musiała jechać po Franka. Gdy zjawiła się już na miejscu, jej syn czekał na nią. Ucieszył się na widok swojej mamy. Pożegnali się z Bartkiem i pojechali do domu. W czasie jazdy Franek opowiedział mamie, jak było na rehabilitacji. Monika cieszyła się, że Bartek i Franek mają taki świetny kontakt. Gdy wrócili do domu, Artur na nich czekał. Franek ucieszył się na widok taty. Zaczął wypytywać jak było na wyjeździe. Artur starał się odpowiadać bardzo wiarygodnie. Kiedy oni rozmawiali, Monika poszła się szykować na spotkanie. Nie stroiła się jakoś za bardzo. W końcu to tylko kolega. Założyła dżinsy, biały top i czerwoną marynarkę. Makijaż też nie był mocny. Artur próbował się dowiedzieć, gdzie Monika idzie, ale ona nie bardzo chciała odpowiadać. Znała Artura. On był niezadowolony z faktu, że Franek chodzi na rehabilitację do Bartka, ale Monika się uparła. Powiedziała mu, że idzie się spotkać z Olą. Całe szczęście Artur jej uwierzył i nie zadawał dodatkowych pytań. Kiedy Bartek zadzwonił, Monika założyła buty, dała całusa swojemu mężowi oraz synowi i wyszła.
***
Monika umówiła się z Bartkiem w knajpce, do której często chodzili, gdy byli razem. Zamówili kawę, chociaż Bartek miał ochotę na piwo, ale jak mu Monika powiedziała o ciąży to zamówił to co ona. Siedzieli kilka godzin, rozmawiając. Wspominali czasy studiów. Bawili się przy tym świetnie. Zaczęli się zbierać do domu. Bartek zaproponował, żeby pojechali do niego. Monika chciała wracać do domu, ale on nalegał i w końcu się zgodziła. Każdy wsiadł do swojego auta i udali się w miejsce gdzie mieszkał były Moniki. Weszli do mieszkania i Bartek postanowił przejść do realizacji swojego podłego planu. Zaczął się zbliżać do Moniki, chciał ją rozebrać i zaciągnąć do łóżka. Monika jednak odepchnęła go i przyłożyła mu z liścia.
-Co ty wyprawiasz?
-Oboje tego chcemy. Widzę, że też masz na to ochotę- mówił romantycznym głosem.
-Wiesz co, nie sądziłam, że jesteś taki podły. Możesz zapomnieć o tym, że przyprowadzę do ciebie Franka na rehabilitację. Nie chcę cię znać- wykrzyczała. Zabrała swoje rzeczy i wyszła z mieszkania, trzaskając drzwiami. Wsiadła do auta i zaczęła płakać. Nie wiedziała co zrobić. W lusterku zobaczyła, że Bartek wychodzi z bloku. Odpaliła samochód i pojechała do domu. Weszła do mieszkania roztrzęsiona. Artur od razu zobaczył, że Monika jest zdenerwowana. Postanowił zapytać się żony co się stało.
-Pokłóciłaś się z Olą?
-Nie byłam z Olą, tylko spotkałam się z Bartkiem- powiedziała przygnębiona. Była wściekła na siebie, że wcześniej okłamała Artura, ale on ją rozumiał. Nie dziwił się, że mu nie powiedziała. Dał jej w końcu do zrozumienia, że go nie lubi.
-Monia, ale co się stało?
-On chciał mnie zgwałcić- powiedziała i się rozpłakała. Artur zamiast się na nią wściekać, przytulił ją i pocałował.
-Moniś, spokojnie. Spakuj swoje rzeczy, ja i Franek jesteśmy już spakowani. Zaraz jadę po Agnieszkę, a jutro razem z Krzyśkiem i Tośkiem lecimy do Hiszpanii, a o Bartku zapomnijmy- powiedział. Monice poprawił się humor, ale cały czas myślała o tym co się stało. W końcu położyła się zmęczona dniem, aby odpocząć, a Artur pojechał po swoją siostrę. Kiedy przyjechali Monika i Franek już spali. Artur cicho położył się obok niej i zasnął.

Mam dla was dwie wiadomości. Jedna to taka, że nie wiem kiedy wstawię opowiadanie na bloga o Krzyśku, ale mogę wam zdradzić, że kolejne opowiadanie o Monice będzie jeszcze dzisiaj, a właściwie to mam zamiar wstawić jeszcze ze dwa lub trzy opowiadania.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Powrót Artura z "wyjazdu", kłótnia, kolacja i pierwsza rehabilitacja Franka w Polsce

Minęły dwa dni odkąd Artur trafił do aresztu. Dzisiaj miał już wyjść. Za pobicie dostał tylko grzywnę, ponieważ obrażenia nie były poważne. O godzinie 15 wyszedł. Odetchnął z ulgą, że nie stanął przed sądem. Niestety, Monika po niego nie przyjechała. Zrobiło mu się przykro. Zadzwonił po taksówkę i pojechał do domu. Wszedł do mieszkania z myślą, że Monika rzuci mu się na szyję, że nareszcie wrócił do domu, ale się mylił. Postawił torbę w przedpokoju i wszedł do salonu, gdzie na sofie siedziała Monika.
-Cześć- przywitał się z żoną i chciał ją już pocałować, ale ona się odsunęła- Gdzie Franek?
-U Julii- Monika odburknęła.
-A co ty taka nie w humorze?- zapytał i próbował ją przytulić, ale ona odsunęła się jeszcze bardziej i spojrzała mu z trudem prosto w oczy.
-Musiałeś? Wczoraj odebrałam kilka telefonów z pytaniem: co mój mąż zrobił, że trafił do aresztu? I wiesz co? Każdy telefon był od moich znajomych z komendy- starała się mówić spokojnie, ale z czasem zaczynała już krzyczeć- Jak mogłeś go pobić? Przecież wiesz, że można to było załatwić inaczej.
-Ale Moniś...- chciał coś powiedzieć, ale Monika nie dała mu dojść do słowa.
-Nie monisiuj mi teraz. Z początku mnie to rozbawiło i nawet było mi miło, że mam takiego męża, ale jak pojechałam ci zawieźć rzeczy, to myślałam, że spalę się ze wstydu. Całe szczęście był tam Wysocki i nie musiałam się  pokazywać w komisariacie.
-Monika, ale przecież wiesz, że on nie może nam uprzykrzać życia. Wkurzył mnie i mu przywaliłem. Przecież ja zrobię wszystko, żeby nasz syn był bezpieczny- w końcu udało mu się coś powiedzieć.
-I to oznacza, że masz mu rozwalać nos? Ja też chcę, żeby on był bezpieczny, ale przecież nie będę się na niego rzucać z pięściami- Monika dalej krytykowała zachowanie męża.
-Skarbie, obiecuję, że więcej tego nie zrobię...
-Nie zrobisz, bo jest w areszcie- przerwała mu jego żona.
-Monika, przepraszam. Najadłaś się wstydu przeze mnie. Rozumiem to. Masz ochotę na kolację w restauracji? Franek jest u Julii.
-Jestem umówiona z Julią i idziemy na zakupy, a potem do pubu.
-Nie daj się prosić skarbie. Zadzwonię do Julii i poproszę ją, aby przypilnowała naszego syna i żeby Franek mógł u niej spać- zaproponował. Położył rękę na jej policzku i zbliżył się do niej. Monika cały czas była na niego zła, ale pomału zaczęło jej przechodzić. Kiedy ich usta się spotkały Monika już zupełnie się rozluźniła i zaczęli się namiętnie całować. Po chwili odsunęli się od siebie i powiedziała, żeby zadzwonił do Julii, a ona poszła się ubrać i pomalować. Po godzinie wyszła z łazienki gotowa. Miała na sobie czerwoną sukienkę, czarne błyszczące szpilki z dosyć mocnym makijażem jak na nią. Artur siedział ubrany w garnitur na sofie. Gdy ujrzał swoją małżonkę zagwizdał na jej widok. Podniósł się z kanapy, zgasił wszędzie światła, zamknął drzwi i wyszli. Pojechali do ulubionej restauracji Moniki. Do tej samej, do której Artur zabrał ją po wyjściu ze szpitala. Ta kolacja była tak samo romantyczna jak poprzednia. Wrócili do domu około północy. Artur wypił kilka lampek wina, więc był nie co wstawiony. Nie można było jednak tego powiedzieć o Monice, która była całkiem trzeźwa, bo piła tylko sok ze względu na ciążę. Mimo tego dała się zaciągnąć do łóżka i skusić na małe igraszki z mężem. Zaczęli nawzajem ściągać z siebie ubrania. Artur całował Monikę po całym ciele, a ona nie protestowała. Podobało jej się to bardzo. Zapomniała nawet o tym, że jej mąż wrócił dzisiaj z aresztu. Była taka szczęśliwa. Czuła się tak rozluźniona. Artur zawsze wiedział, jak ją zrelaksować. Gdy się zmęczyli, opadli oboje na swoje łóżko. Artur przytulił Monikę i oboje zasnęli.
Rano Monikę obudził budzik. Była zaskoczona, że był włączony. Spojrzała na telefon. W przypomnieniach było, że miała zabrać Franka do swojego kolegi ze studiów. Pracował on jako rehabilitant. Zadzwoniła do Julii i poprosiła ją, żeby podwiozła go do niego na 9. Julia nie była zadowolona, że musi wcześniej wstać, ale w końcu, czego nie robi się dla przyjaciół. Uszykowała siebie i Franka. Chwilę przed 9 spotkały się przed gabinetem kolegi Moniki. Franek ucieszył się na widok mamy. Przywitał ją całusem i mocnym uściskiem. Julia ich zostawiła samych, a Monika weszła z synem do sali, gdzie czekał na nich Bartek. Ucieszył się na widok koleżanki, bo w czasach kiedy studiowali podkochiwał się w niej. Przez jakiś czas byli nawet parą, ale pojawił się Artur w życiu Moniki i ich związek się rozpadł.
-Jak ty wypiękniałaś przez te lata- powiedział i pocałował ją w policzek.
-Cześć, co tam u ciebie słychać?- zapytała Monika.
-Zaręczyłem się ostatnio i planuję ślub z moją narzeczoną- powiedział, przyglądając się Monice. Mimo, że minęło tyle lat, Monika ma męża i dziecko, to Bartek dalej czuł coś do Moniki. Nie przeszkadzał mu nawet fakt, że był zaręczony.
-Co mi się tak przyglądasz? - zapytała lekko zmieszana Monika.

Dawno nie kończyłam w takim momencie, więc proszę.
Jak myślicie, co Bartek odpowie Monice? Czy z tego spotkania wyniknie coś więcej, czy Monika zerwie z nim wszystkie kontakty?
Aby się o tym dowiedzieć musicie poczekać do czwartku, ale chcę zobaczyć wasze propozycje w komentarzach pod postem już dziś.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Miły poranek, bójka, Artur na policji

Monika z Arturem obudzili się wtuleni w siebie. Patrzyli sobie w oczy.
-Nie pamiętam, kiedy ostatni raz spędziliśmy tak noc- zaśmiała się Monika.
-Ja też nie- przyznał jej rację Artur- A co byś powiedziała, gdybym zrobił śniadanie?
-Ok, ale mają być naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami- powiedziała Monika.
-Aż taka głodna jesteś?
-Przypomnę ci, że muszę jeść za dwóch- zażartowała.
-No, ale to mała kruszynka. Już zaczynam się bać, jak ta kruszynka podrośnie- Artur uśmiechnął się i pocałował  swoją żonę.
Artur poszedł robić śniadanie, a Monika budzić Franka. Kiedy zjedli, Artur postanowił, że pojedzie na zakupy.
***
Pod supermarketem
Artur właśnie wysiadał z auta, kiedy podszedł do niego Zenon Kwiatkowski, biologiczny ojciec Franka.
-Co pan znowu chce?- zapytał od niechcenia.
-To co, zdecydowaliście się na to 50000 złotych, czy nie?
-Nic pan od nas nie dostanie.
-Jeszcze zobaczymy, jak Franek się wszystkim dowie.
-Na pewno nie- Artur rzucił się na niego z pięściami. Uderzył  faceta tak mocno, że poleciała mu krew z nosa. Obaj zaczęli się szarpać. Po chwili przysięgł ochroniarz i próbował ich rozdzielić, ale to na nic. Artur był  na tyle zdenerwowany na Zenona, że nikt nie był  w stanie go uspokoić. W końcu ochroniarz zadzwonił po policję. Radiowóz przyjechał po kilku minutach. Policjanci szybko wysiedli z radiowozu.
-Aspirant Mikołaj Białach, starszy posterunkowy Krzysztof Zapała, co tu się dzieje?- powiedział Mikołaj i jak najszybciej policjanci przystąpili do rozdzielenia mężczyzn. Mikołaj nie wiedział, że to mąż Moniki, ale że Zenon miał rozwalony nos, założył Arturowi kajdanki.
-Pojedziemy na komendę, ale najpierw zdzwonimy po pogotowie- powiedział Mikołaj.
-Artur co ci strzeliło do głowy go bić?- Krzysiek od razu zapytał.
-To wy się znacie?- Mikołaj się zdziwił.
-Przecież to mąż Moniki.
-Kownackiej?- Mikołaj był zaskoczony.
-Tak- odpowiedział Krzysiek. Nie był zadowolony, że będzie musiał przesłuchiwać Artura. Po 15 minutach przyjechała karetka, która zabrała do szpitala. Oni jeszcze chwile stali i rozmawiali z ochroniarzem. Gdy skończyli, Krzysiek zwrócił się do Artura:
-Daj mi kluczyki od auta.
-Ale dlaczego?
-Zaprowadzę wasze auto pod blok- powiedział Krzysiek
-A nie mogę sam?- był zdziwiony.
-A ty myślałeś, że będziesz ulgowo traktowany, bo jesteś mężem policjantki?- zaśmiał się Mikołaj.
-A nie?- zapytał się głupio.
-Daj te klucze i nie marudź- Krzysiek zaczął się po mału denerwować.
Artur nie protestował, tylko dał mu kluczyki. Krzysiek pojechał autem Kownackich, a Mikołaj z Arturem radiowozem w stronę domu Artura.
***
Po 15 minutach byli na miejscu. Krzysiek przyjechał chwilę przed Mikołajem i Arturem. Krzysztof zaniósł Monice klucze, a oni czekali na niego.
***
W mieszkaniu u Moniki
-Krzysiek? Co ty tu robisz?- Monika była zdziwiona, widząc swojego kolegę.
-Masz- Krzysiek wręczył Monice klucze do auta.
-Skąd je masz?- Monika co raz bardziej zaczęła się dziwić.
-Musieliśmy zabrać auto z parkingu, a żeby Artur nam nie nawiał, ja jechałem waszym samochodem- powiedział Krzysiek.
-Coś przeskrobał?- zapytała się Monika.
-Tak, pobił jakiegoś faceta- Monika jak to usłyszała, nie mogła uwierzyć.
-Jakiego faceta?
-Zenona Kwiatkowskiego.
-Widać należało się gnojowi- Monika się uśmiechnęła.
-Tylko facet ma rozwalony nos.
-On nam może uprzykrzać życie. Moim zdaniem dobrze zrobił- Monika broniła Artura, ale i tak wiedziała, że źle zrobił.
-Ale kto to jest?- zapytał Krzysiek, zaskoczony reakcją Moniki. Monika wypchnęła Krzyśka na klatkę i przymknęła drzwi, żeby Franek nie słyszał ich rozmowy.
-To biologiczny ojciec Franka. Szantażuje nas od jakiegoś czasu. Nie dziwię się wcale Arturowi, że mu przyłożył. Pewnie puściły mu nerwy- tłumaczyła jego zachowanie.
-No, teraz wszystko rozumiem, ale czemu mi nie powiedziałaś nic wcześniej?
-Nie wiem, nie było okazji.
-Dobra, ja zmykam do chłopaków i jedziemy na komendę. Zadzwonię do ciebie, jak będzie coś wiadomo. Pa- powiedział Krzysiek, pożegnał się i wyszedł.
***
Na komendzie
Krzyśkowi trudno było przesłuchiwać Artura, dlatego on poszedł napisać notatkę, przesłuchanie prowadził sam Białach. Najpierw spisał jego dane, a potem zaczął zadawać pytania.
-To dlaczego doszło do tej bójki?- zadał pierwsze pytanie.
-Bo mnie szantażował. Zażądał 50000 złotych, bo inaczej namiesza Frankowi w głowie- powiedział Artur.
-A Franek to wasz adoptowany syn?- zapytał się, mimo tego że się domyślał, bo Monika kiedyś coś wspominała.
-Tak, a ten Zenon Kwiatkowski to jego biologiczny ojciec- te słowa potwierdziły podejrzenie Mikołaja.
-To czemu nie powiadomiliście nas o szantażu?- Mikołaj się zastanawiał.
-Po pierwsze nie mieliśmy czasu, a po drugie to niedawno wróciliśmy do Polski.
-A od czego to się wszystko zaczęło?- Mikołaj był dociekliwy. Chciał, aby zeznania były jak najbardziej szczegółowe.
-Pierwszy raz Monika go spotkała, jak wróciliśmy ze szpitala, ale ona go spławiła. Tego samego dnia pojechała na komendę. Musiał ją śledzić, bo znowu zaczął ją zagadywać. Później my pojechaliśmy do Austrii, ale moja mama coś wspominała, że się kręcił koło naszego bloku. Wczoraj też się zjawił, jak tylko wróciliśmy, ale ja go olałem i poszedłem do domu. No i dziś zjawił się pod tym supermarketem i znowu żądał pieniędzy. No i mu przyłożyłem- opowiedział.
-No dobra, przyjmę to, jako zgłoszenie o szantażu, ale od kary i tak się nie wymigasz- powiedział Mikołaj.
-Ok, poniosę wszystkie konsekwencje. Ile mi za to grozi?- zapytał Artur.
-Co najwyżej grzywna, ale i tak, zostajesz zatrzymany na 48 godzin- uposkoił go tym.
-Ok, a co z tym Zenonem?
-Na razie jest na SORze wrocławskim, ale on za szantaż też odpowie. Chodź, zaprowadzę cię na dołek- powiedział i tak też uczynił. Gdy weszli do Kobielaka i Mikołaj pokazał mu papiery, profos nie mógł powstrzymać się od złośliwego komentarza.
-Kownacki? Nie wiedziałem, że rodzina policjantki pakuje się w kłopoty.
-Spokojnie Adam. To tylko bójka, z resztą został sprowokowany, a to że przywolił facetowi w nos to inna bajka- Mikołaj przywołał go do porządku. Nie lubił jego docinek w stronę zatrzymanych.
-No dobra- Kobielak odpuścił. Przystąpił do odpowiednich procedur, po czym zaprowadził go do aresztu.
***
U Moniki w domu
-Kiedy tata wróci?- zapytał Franek.
-Tato musiał pojechać do pracy. A ja muszę mu zawieź kilka rzeczy, bo musi pojechać do Warszawy- Monice nic innego nie przychodziło do głowy. Tylko teraz zastanawiała się co zrobi z Frankiem. Po chwili przypomniała sobie, że jest umówiona ze swoją przyjaciółką Julią, która jest adwokatem. Chciała się dowiedzieć, co zrobić w sprawie biologicznego ojca jej syna. Wpadła na pomysł, że zawiezie go do niej, pojedzie na komendę i przyjedzie do niej. Nie chciała tracić czasu, dlatego też spakowała potrzebne rzeczy Arturowi. Frankowi powiedziała, że zawiezie go teraz do swojej koleżanki, zawiezie jego tacie rzeczy do "pracy" i wróci. Jak powiedziała, tak też uczyniła. Zawiozła syna do Julii i pojechała na komendę. Gdy wysiadała z samochodu, przed komendą stał Wysocki. Jeszcze jego tu brakowało- pomyślała. Wyjęła torbę Artura z bagażnika i udała się w stronę drzwi. Próbowała udawać, że go nie widzi, ale na nic się to zdało.
-Monika!- zawołał ją do siebie komendant. Chciał się zapytać o Artura. Teraz nie miała wyjścia, musiała do niego podejść.
-Dzień dobry- powiedziała, ale takim głosem, że komendant widział, że nie ma ochoty rozmawiać o mężu, dlatego poatanowił, że zacznie rozmowę od innego tematu niż planował.
-Jak tam Franek?- zapytał.
-Jakoś sobie radzi.
-Jakoś?
-Przepraszam, ale nie mam humoru- powiedziała Monika. Wcześniej śmiała się nawet z tej sytuacji, ale gdy przyjechała na komendę poczuła lekkie upokorzenie przed kolegami z pracy.
-Chodzi o Artura?
-No a kogo? Rzuca się na faceta, rozwala mu nos- powiedziała wściekła.
-Ale przecież wiesz, że w najgorszym przypadku dostanie grzywnę.
-Ale to nie o to chodzi.
-Dobra, widzę, że nie chcesz rozmawiać, idź i daj mu te rzeczy, i jedź na jakieś zakupy. Mojej Olce zawsze to poprawia humor- Monika na te słowa przynajmniej się uśmiechnęła delikatnie.
-A mógłby pan dać mu te rzeczy?- Monika trochę wstydziła się wchodzić na komendę.
-Jak nie chcesz z nim rozmawiać, to daj tą torbę. Zaniosę mu- komendant wziął torbę od Moniki.
-Dziękuję- uśmiechnęła się. Wysocki zawsze trzymał fason.
-Nie ma problemu, leć do syna i idź na te zakupy- Wysocki poprawił jej tym humor.
-Do widzenia- pożegnała się i pojechała do swojej koleżanki.
***
U Julii
-Cześć Monika, już jesteś?- przywitała ją koleżanka.
-Tak. Gdzie Franek?
-Siedzi w kuchni i ugniata ciasto na jabłecznik. Co ty taka smutna? Martwisz się wyjazdem Artura do Warszawy?- Monika nic jej nie mówiła, dlatego była zaskoczona tym pytaniem, ale po chwili zrozumiała, że to Franek musiał jej powiedzieć o tym wyjeździe.
-On wcale nie jedzie do Warszawy- Monika powiedziała cicho, żeby jej syn nie słyszał- Artur jest w areszcie.
-Ale czemu?- Julia się zdziwiła.
-Pobił biologicznego ojca Franka, ale nieważne. Chciałam porozmawiać o tym, czy istnieje możliwość, żeby biologiczny ojciec miał zakaz zbliżania się do nas?
-Istnieje taka szansa, ale jak nie chcesz gadać przy Franku, to może zrobimy sobie wypad na zakupy? Oczywiście jak Artur wyjdzie z aresztu.
-Ok, a i dzięki, że Franka przypilnowałaś.
-Nie ma problemu. To co, idziemy robić to ciasto?
-No jasne- przyjaciółki poszły do kuchni. Gdy weszły, Franek był cały w mące. Monika pomogła Frankowi przy ugniataniu, a Julia w tym czasie obrała jabłka i je pokroiła. Gdy ciasto było ugniecione, poukładali jabłka i wstawił do pieca. Julia zaproponowała, żeby Monika spała u niej ze swoim synem. Monika się zgodziła. Pojechała po potrzebne rzeczy dla niej i syna. Gdy wróciła, ciasto już się upiekło i nie było pół blaszki, bo Julia z Frankiem zjedli. Monika przyłączyła się do nich i takim sposobem po 15 minutach nie było ciasta. Później poszli oglądać telewizję. Oglądali ją do 22. Monika pozwoliła nawet położyć się Frankowi później spać. Gdy chłopiec zasnął, Monika położyła się obok niego, a Julia poszła do swojego pokoju.

Udało mi się chociaż to napisać, ale na opowiadanie na blogu o Krzyśku i o Ani będziecie musieli poczekać.