środa, 24 czerwca 2015

Reakcja Franka i rodziców Artura

Gdy Franek usłyszał te słowa, bardzo się rozpłakał. Monika nie widziała go nigdy, w takim stanie. Nie wiedziała co zrobić, dla niej samej śmierć Artura była ciężka do zniesienia, a co dopiero dla sześcioletniego chłopca, który tyle w życiu przeszedł. Monika przeniosła syna na łóżko i położyła się obok niego. Zaczęła do niego mówić, że wszystko będzie dobrze, choć wiedziała, że nie będzie. Miała problem, aby go uspokoić. Leżała tak z nim dopóki się nie uspokoił i zasnął. Monika wyszła z pokoju i poszła do kuchni
-Gdzie Emilka?- zapytała Krzyśka, nie widząc koleżanki. Był tylko on i Agnieszka.
-Musiała gdzieś jechać. Jak Franek przyjął wiadomość o śmierci Artura?
-Nie najlepiej, bardzo płakał, ale w końcu zasnął. Tylko coś tak czuję, że to nie potrwa długo- powiedziała Monika.
-Monika, jak byłaś u Franka w pokoju dzwoniła mama- powiedziała Agnieszka- Mówiła, że razem z ojcem przyjadą dzisiaj po mnie.
-A mówiłaś im o Arturze?- Monika całkiem zapomniała o tym, że nie powiedziała o tym jeszcze swoim teściom.
-Nie, powiemy im, jak przyjadą. To chyba będzie lepszy pomysł.
-Też tak sądzę- zgodziła się z nią bratowa.
-Dziewczyny, właśnie dostałem sms-a. Muszę jechać po Tośka do Mikołaja. Dacie dobie rade?- zapytał z troską.
-Myślę, że tak- odpowiedziała niepewnie.
-Jakby co, to dzwoń- powiedział i pożegnał się z nimi.
-Ok, pa- Monika również się pożegnała.
Gdy Krzysiek wyszedł, Monika usłyszała cichy płacz, dobiegający z pokoju jej syna. Delikatnie otworzyła drzwi i weszła do niego. Franek leżał przytulony do poduszki i płakał.
-Co się stało Franuś?- zapytała się, przytulając się do niego.
-Dlaczego tata nie żyje? Ja go tak bardzo kocham. Ja chcę, żeby teraz tutaj był i przytulił mnie- mówił trochę niewyraźnie przez płacz.
-Synku, ja wiem. Też chcę, żeby tata był teraz z nami, ale niestety...- Monice zbierało się na płacz. Nie wiedziała, jak mu to wytłumaczyć. Nie dość, że wystarczającą nacierpiał się przez swojego biologicznego ojca, to teraz stracił Artura. Franek kochał Artura, jak ojca, którego mu brakowało. Teraz czuł, że stracił prawdziwego ojca, którego wcześniej nie miał. Monika nie wiedziała co zrobić. Wtedy przyszła jej do głowy myśl. Zaczęła wertować swój notes z numerami telefonów. Znalazła numer, którego szukała i wykręciła go. Miała szczęście, bo osoba, do której dzwoniła rzadko kiedy odbiera telefon, a jak odebrała za pierwszym razem, to był cud. -Dzień dobry, z tej strony Monika Kownacka- przedstawiła się.
-Dzień dobry pani Moniko- przywitała się jej rozmówczyni. Była to psycholog, która współpracuje z komendą, najczęściej w takich sytuacjach- Co się stało, że pani do mnie dzwoni?
-Mam taką bardziej prywatną sprawę, pani Magdo. Czy mogłybyśmy się spotkać w któryś dzień?- zapytała.
-Nie ma problemu, dla pani zawsze znajdę czas- powiedziała sympatycznym głosem- Kiedy?
-Może być w piątek?- Monika zaproponowała termin.
-Piątek?- powiedziała zastanawiając się- Jasne- odparła po chwili- A można wiedzieć w jakiej sprawie?
-To nie jest rozmowa na telefon- powiedziała Monika, chociaż chciała się już wygadać, ale coś ją powstrzymało.
-Ok, rozumiem, a gdzie chce się pani spotkać i o której?- Magda chciała wszystko uściślić, aby wiedzieć, jak rozplanować czas.
-Może być i u pani, w poradni o 11- powiedziała Monika.
-To jesteśmy umówione, do widzenia- pożegnała się psycholog.
-Do widzenia- Monika się rozłączyła i w tej chwili rozległ się dzwonek do drzwi, które poszła otworzyć Agnieszka.
-Cześć Agnieszka, jak dobrze widzieć cię całą i zdrową- jej mama była szczęśliwa na widok swojej córki, jednak Aga nie okazywała swojego entuzjazmu- Gdzie Monika i Artur?- zapytała niczego nieświadoma Halina.
-Monika jest w sypialni- powiedziała wskazując na drzwi.
-A co ty taka smutna? Nie cieszysz się na nasz widok?- kobieta była zaskoczona zachowaniem córki.
-Nie mam powodu do radości- powiedziała Aga i poszła do pokoju, w którym ona spała. Wtedy z sypialni wyszła Monika.
-Cześć mamo- przywitała się.
-Cześć, ty też nie w humorze? Chyba obie wstałyście lewą nogą- Monice nie było do śmiechu.
-Nie jest mi wcale do śmiechu- powiedziała.
-No nie nadymaj się tak- teściu ją objął.
-Łatwo ci mówić, Artur nie żyje- wykrzyczała. Jej teściów, aż zatkało. Nie wiedzieli, co mają powiedzieć na tą wieść. Oboje zamarli. Nie wierzyli w to, co mówiła ich synowa.
-Ale, ale- teściowa Moniki zaczęła się jąkać i łzy napłynęły jej do oczu.
-Aga, o czym Monika mówi?- ojciec zwrócił się do córki.
-Artur pojechał w miejsce, gdzie mnie przetrzymywali porywacze. Jeden z porywaczy do niego strzelił. Zmarł na stole operacyjnym- powiedziała przez łzy. Rodzice dziewczyny usiedli na sofie, łzy same leciały im z oczu. Monika z Agą już zaczęły godzić się z losem, ale oni dopiero się dowiedzieli. Myśleli, że to jakiś okropny sen, z którego zaraz się obudzą. Niestety, musieli zmierzyć się z trudną sytuacją. Monika musiała jeszcze załatwić sprawy związane z pogrzebem, więc Aga została z rodzicami, a Monika pojechała z Emilią, która wcześniej zaproponowała, że jej pomoże z tym wszystkim. Wieczorem wróciła zmęczona do domu. Wszyscy już spali. Poszła wziąć zimny prysznic i również położyła się spać.

No, tym razem nie skończyłam tak jak zwykle w najciekawszym momencie. Jak wam się podoba? Pozdrawiam moich Czytelników

poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Franek... tata nie żyje"

Monika razem z Agnieszką siedziały i płakały. Emilia i Mikołaj próbowali je jakoś pocieszyć, ale zdawali sobie sprawę z tego, że nie uda im się to. Po godzinie policjanci zdecydowali się zawieźć Monikę i Agę do domu. Powoli udali się do samochodu. Po niedługiej drodze dotarli na miejsce. Aspirant i sierżant zaprowadzili je do domu. Monika była w okropnym stanie. Aga też nie wyglądała lepiej. Emilia postanowiła, że zostanie z nimi, a Mikołaj pojechał zmęczony do domu. Emilia próbowała przekonać swoją koleżankę i Agnieszkę, aby poszły spać. Po godzinie w końcu zasnęły. Emilia była również bardzo zmęczona, ale nie mogła zasnąć.
***
Rano, dom Krzyśka.
-Chłopcy, ja idę do sklepu. Kupić wam coś?- zapytał Krzysiek swojego syna i Franka.
-Tato, kup nam chipsy- poprosił Tosiek.
-Nie ma problemu, a ty Franek coś chcesz?
-Nie, dziękuję- Franek nie miał żadnych życzeń.
-Tylko grzeczni bądźcie i nikomu nie otwierajcie. Przyjdę za 10 minut- powiedział i poszedł sklepu, który znajdował się nie daleko. Mężczyzna kupił bułki na śniadanie, chipsy oraz gazetę z lokalnymi wiadomościami. Kiedy wrócił, uszykował sobie i chłopcom śniadanie, zrobił sobie kawę i poszedł do salonu. Usiadł na sofie i zaczął przeglądać prasę. W pewnym momencie jego uwagę zwrócił jeden artykuł, który był zatytułowany "Porwana nastolatka odnaleziona". Zaczął czytać artykuł. Po jakimś czasie skojarzył fakty, że to chodziło o Agnieszkę. W końcu przeczytał ostatnie zdanie "Brat nastolatki zmarł na stole operacyjnym". Krzysiek nie wierzył w to co przeczytał. Czytał to zdanie chyba z 10 razy, a potem zadzwonił do Moniki. Ku jemu zdziwieniu odebrała Emilia.
-Krzysiek?- powiedziała ściszonym głosem, aby nie obudzić koleżanki i Agnieszki.
-Dlaczego mi nikt nie powiedział?- Krzysztof miał trochę wyrzuty, nie tyle co do Moniki, bo wiedział, że śmierć męża to dla niej cios, ale Mikołaj lub Emilia mogli do niego zadzwonić.
-Nie było nawet jak zadzwonić- Emila próbowała się tłumaczyć.
-Dobra, nieważne. Powiedz lepiej, co z dziewczynami- Krzysiek przejął się tym wszystkim bardzo.
-Nie najlepiej- powiedziała Emilia- Masz zostawić z kimś chłopców? Przyjechałbyś tutaj, może lepiej będzie się czuła w twoim towarzystwie- zaproponowała Krzyśkowi.
-Ale ja nie mam z kim ich zostawić- Krzysiek był zawiedziony, że nie ma jak przyjechać do przyjaciółki.
-Mam pomysł, Mikołaj wisi mi przysługę, zaraz do niego zadzwonię- Emilka się rozłączyła i zadzwoniła do Mikołaja. Po 3 minutach oddzwoniła do Krzyśka.
-Mikołaj powiedział, że nie ma problemu. Możesz ich zawieźć do niego- oznajmiła Emila.
-Dzięki ci Emilia- podziękował koleżance. Krzysiek zawiózł Tośka i Franka do Mikołaja, a on pojechał do Moniki. Kiedy dotarł pod blok, wszedł do klatki i zapukał do drzwi, które otworzyła Emilia.
-Cześć, Monika jeszcze śpi- przywitała go Emilia i wpuściła do środka. Krzysiek wszedł do sypialni, gdzie spała Monika. Jego koleżanka miała rozmazany makijaż i podkrążone oczy od płaczu. Obok niej leżało zdjęcie, na którym była ona oraz jej mąż w dniu ślubu. Krzyśkowi zrobiło się żal koleżanki. Monika zaczęła się budzić.
-Krzysiek?- powiedziała załamanym głosem.
-Cześć Monika, jak się czujesz?- zapytał z troską. Jednak Monika mu nie odpowiedziała tylko się rozpłakała i przytuliła się do Krzyśka.
-Monika, ja wiem, że to trudne, ale przestań płakać- próbował ją jakoś pocieszyć.
-Krzysiek, jak ja sobie poradzę? Mam niepełnosprawnego syna, jestem w ciąży, odeszłam z pracy. Zostałam sama- Monika cały czas płakała.
Do pokoju weszła Emilia
-Nieprawda Monika, my ci pomożemy. Nie zostawimy cię samej- powiedziała, pocieszając Emilia.
-To wszystko moja wina- Monika miała wyrzuty, że nie była bardziej stanowcza.
-Nawet tak nie mów, to nie jest twoja wina. Ty nie miałaś na to wpływu- Emilia próbowała przemówić Monice, że to nie jest jej wina.
-Ale gdybym z nim pojechała to by pewnie żył- Monika bardzo płakała.
-Czasu już nie cofniesz, trzeba żyć dalej- powiedział Krzysztof.
-Krzysiek ma rację- powiedziała Emila.
-Łatwo wam to mówić, bo nie jesteście w mojej sytuacji. Nie wiecie jak to jest stracić męża- Monika siedziała na tapczanie i patrzyła na zdjęcie. Przypomniały jej się wszystkie chwile, nie tylko te fajne, ale również i te mniej fajne. To jak przez Artura spóźniła się do pracy, bo ciągle poruszał temat o in vitro. To jak dał jej przed służbą prezent, który okazał się kłopotliwy. Potem jak byli w ośrodku adopcyjnym, jak Franek zapytał się czy może do nich mówić mamo i tato. I to wspomnienie uświadomiło Monice, że Franek stracił ojca i musi mu o tym powiedzieć, tylko nie wiedziała zupełnie jak. Wiedziała, że nie może powiedzieć mu bez przygotowania.
-Krzysiek, a gdzie jest Franek?- zapytała Monika.
-Jest razem z Tośkiem u Mikołaja, a co?
-Mógłbyś go przywieźć do domu?- poprosiła.
-No pewnie, zaraz go przywiozę- zgodził się jej przyjaciel.
-Dziękuję. Ja idę się ogarnąć, a Agnieszce jeszcze śpi?- Monika nareszcie wzięła się w garść.
-Tak- powiedziała Emilia.
Monika poszła do łazienki zmyć rozmazany makijaż, Emilia poszła robić śniadanie, a Krzysiek pojechał po Franka. Po pół godzinie przyjechał Krzysiek z Frankiem. Monika, Agnieszka i Emilia siedziały w kuchni i piły herbatę. Wszystkie były przygnębione.
-Cześć mamo- powiedział niczego nieświadomy Franek- Jest tata?- zapytał chłopiec.
-Cześć synku- Monika go pocałowała- Taty nie ma- Monice zawiesił się głos, ale wiedziała, że musi zachować zimną krew. -Monika, wszystko w porządku?- zapytała Emilia.
-Tak- powiedziała Monika- Franek, możesz udać się do swojego pokoju?- Franek posłuchał się swojej mamy. Gdy był już u siebie w pokoju odezwała się Emilia.
-Monika.
-Co?- Monika była zdziwiona.
-Przecież i tak będziesz musiała mu o tym powiedzieć.
-Ale to nie jest takie łatwe- cała sytuacja przerastała już Monikę.
-No ale chyba nie powiesz Frankowi, że Artur gdzieś wyjechał czy inną tego typu bajeczkę- Emilia chciała namówić Monikę, żeby porozmawiała z synem jak najszybciej.
-Może byłoby to lepsze- Monika sama nie wiedziała co robić- Franek już się tyle wycierpiał.
-Monika, radzę ci, żebyś poszła i teraz z nim porozmawiała- powiedział Krzysiek. Monika wstała od stołu i poszła do pokoju syna. Franek siedział przy biurku i coś rysował.
-Co rysujesz?- zapytała, podchodząc do biurka.
-Siebie, grającego w piłkę nożną- pokazał na rysunku, popatrzył na niego jeszcze raz i zapytał
-Mamo, mogę się o coś zapytać?
-No pewnie Franek- Monika była bardzo ciekawa.
-Kiedy będę wreszcie chodził? Tak bardzo chciałbym pograć w piłkę- powiedział smutny Franek.
-Już nie długo synku- Monice zrobiło się żal Franka- Franek, muszę Ci coś powiedzieć- Monika wzięła głęboki oddech- Synku, czasami bywa w życiu tak, że- Monika nie wiedziała co powiedzieć, a Franek patrzył się na nią, jakby jej nie poznawał- Chodzi o to, że- Monika dalej nie wiedziała co powiedzieć- Franek, bo tata miał wczoraj operację- Monika się przełamała nareszcie- Niestety, ale tata nie żyje- Monika wreszcie to powiedziała.

Tak wiem, zawsze kończę w takim momencie. Następne opowiadanie pojawi się na pewno do niedzieli. Może być tak, że będzie wcześniej niż w niedziele, ale najpierw będzie opowiadanie o Krzyśku. Pozdrawiam moich Czytelników.

piątek, 12 czerwca 2015

Uwaga

Jeśli ktoś zastanawia się, dlaczego nie ma nowych postów na obu blogach, to na blogu o Krzyśku (krzysiekzapalapip.blogspot.com) pojawił się post z wyjaśnieniem.

niedziela, 7 czerwca 2015

"Jak ja sobie poradzę?"

Na wstępie proponuję przygotować chusteczki.

Monika odebrała telefon od Emilii.
-Emilka, jest 2 w nocy. Co się stało?- Monika nie była zadowolona, że koleżanka ją obudziła.
-Wiemy, gdzie jest Agnieszka, udało się namierzyć położenie jej telefonu- poinformowała ją- Na wylocie z Wrocławia na Kąty Wrocławskie jest opuszczony dom towarowy.
-Wiem gdzie to jest, byłam tam kiedyś. Ale wysłaliście już tam kogoś?- zapytała Monika.
-Właśnie ustalamy plan- Emilka nie zdążyła dokończyć, bo Monika jej przerwała.
-To wy jeszcze plan ustalacie. Czemu nie działacie?- Monika była zdenerwowana.
-Spokojnie Monika, wiemy co robimy. Tylko błagam, nie jedźcie tam- uprzedziła ją Emilka.
-Ok- przytaknęła Monika.
-Kończę Monika, bo musimy jechać i nie chcę tam widzieć ani ciebie, ani Artura- powiedziała i się rozłączyła.
-Co jest?- zapytał  Artur.
- Na wylocie, na Kąty Wrocławskie jest opuszczony dom towarowy- powiedziała Monika.
-Tam jest Aga? Jadę tam- oznajmił Artur i zaczął się ubierać.
-Ale Emilka powiedziała, że nie chce, żeby ktoś z nas tam był- Monika się zbuntowała.
-Ale Monika, to moja siostra, ja tam jadę- Artur wyszedł z sypialni. Monika wyskoczyła z łóżka i pobiegła na przedpokój.
-Błagam, Artur nie jedź tam- prosiła go żona. Artur jednak nie słuchał żony, tylko ją pocałował i wyszedł z mieszkania. Monika usiadła na sofie i tylko myślała o tym, żeby nic mu się nie stało.
***
Na mieście nie było zbyt wielkiego ruchu o 2 w nocy, więc dojazd nie zajął Arturowi zbyt wiele czasu. Skręcił w małą uliczkę, gdzie stał opuszczony dom towarowy. Nie było nigdzie widać jeszcze radiowozów. Przy wejściu do budynku stała tylko ciemna furgonetka. Artur podjechał bliżej, wysiadł z samochodu i się rozejrzał. Nie było nikogo w aucie, ani w pobliżu więc postanowił wejść do środka. Nagle poczuł, że ktoś za nim stoi. Kiedy chciał zobaczyć, kto to jest, poczuł tylko uderzenie i stracił przytomność. Osoba, która za nim stała, wzięła go i zaciągnęła w inne miejsce. Po kilku minutach Artur odzyskał przytomność. Zobaczył swoją przestraszoną siostrę.
-Aga- krzyknął, ale po chwili poczuł ból.
Agnieszka miała związane ręce i zaklejone usta taśmą więc nawet nie miała jak krzyknąć. Artur nie był związany, tylko trzymany przez drugiego mężczyznę, który porwał jego siostrę. Artur postanowił nadepnąć mu na nogę. Porywacz puścił go, bo zaczęła go boleć stopa. Artur podbiegł do swojej siostry. Nagle porywacz, który go uderzył przy wejściu, wyciągnął pistolet i nie ostrzegając, strzelił do Artura. Artur upadł na ziemię, a Agnieszce popłynęły łzy.
***
W tym samym czasie przed opuszczonym domem handlowym policjanci zabezpieczają budynek. Nagle odezwała się Emilia.
-Mikołaj, też słyszałeś strzał?- zapytała przerażona sierżant.
-Czyli się nie przesłyszałem?- Mikołaj również to usłyszał. Policjanci popatrzyli na siebie z przerażeniem. Wyciągnęli bronie, odbezpieczyli je i poszli rozglądać się po budynku. Było ciemno, więc mieli latarki. Nagle Emilia zobaczyła siostrę Artura, porywaczy i krwawiącego Artura, który leżał na ziemi. Emilka kiwnęła Mikołajowi, że są tutaj. Mikołaj z kolei dał znać antyterrorystom, gdzie znajduje się porwana dziewczyna. Mężczyźni wpadli tam i zaczęli krzyczeć. Agnieszka jeszcze bardziej się przeraziła, ale wiedziała już, że może czuć się bezpiecznie. Kiedy porywacze już zostali obezwładnieni, Emilka podbiegła do Agnieszki, a Mikołaj do Artura.
-Emila, mówiłaś Monice, żeby nikt tu nie przyjeżdżał?- Mikołaj się upewnił.
-Tak, nie wiem co mu strzeliło do głowy. Wezwij karetkę Mikołaj lepiej- Emilka bała się, że mężowi jej koleżanki stało się coś. Mikołaj posłuchał się jej i natychmiast wezwał karetkę. Następnie przeszedł do opatrzania ran. Sprawdził najpierw puls. Niestety go nie wyczuł. Następnie sprawdził oddech, ale też nie było czuć, że oddycha. Zatamował krwawienie i zaczął go reanimować. Emilka w tym czasie zajmowała się Agnieszką. Po 10 minutach karetka była na miejscu. Lekarze zabrali Artura i jego siostrę do szpitala. Emilka z Mikołajem pojechali za karetką do szpitala.
***
W szpitalu Artur od razu wylądował na stole operacyjnym, a Agnieszkę wzięli na podstawowe badania. Mikołaj z Emilką siedzieli przed salą, gdzie operowali męża Moniki.
-Trzeba zadzwonić do Moni- powiedziała smutna Emilka.
-Nie będzie lepiej, jak po nią pojedziesz?- Mikołaj obawiał się, że jak Monika się dowie to wpadnie w panikę i jeszcze spowoduje wypadek.
-Mogę pojechać, tylko zadzwonię, żeby się uszykowała- Emilii spodobał się pomysł kolegi.
-Ale nie mów jej co się stało- uprzedził ją aspirant.
-Ok- powiedziała i zadzwoniła do niej.
Kiedy skończyła rozmawiać, wzięła klucze od Mikołaja i pojechała pod blok koleżanki.
***
Przy mieszkaniu Moniki.
Emilka zapukała do drzwi. Monika jej otworzyła.
-Co z Arturem i Agnieszką?- zapytała Monika z nadzieją, że jest wszystko ok.
-Masz z kim zostawić Franka? - Emila na chwilę obecną nie chciała nic mówić, dlatego zmieniła temat rozmowy.
-Tak, u Krzyśka, ale co z Arturem i Agą? - Monika znała ten sposób, dlatego nie dała się jej podejść.
-Powiem ci, jak Franek będzie już u Krzyśka- Emilka tym jeszcze bardziej zdenerwowała Monikę.
-Stało im się coś?- Monika coś wyczuła.
-Spokojnie Monika, zawieźmy go tam najpierw- Emilka nie dawała za wygraną, więc Monika się już zgodziła. Zawiozły syna Kownackiej do Krzyśka i pojechały do szpitala.
-To powiesz mi w końcu, gdzie jedziemy- Monika nie dawała za wygraną.
-Jedziemy do szpitala- Emilka w końcu powiedziała gdzie jadą.
-Co się stało?- Monika się bardzo przejęła.
-Agę wzięli na badania- Monika się uspokoiła, ale Emilka nie skończyła jeszcze- i Artur jest operowany- powiedziała cicho i szybko z nadzieją, że Monika nie usłyszy.
-Co?!- Monika to doskonale usłyszała. Dziewczyny milczały od tej pory aż do szpitala. Gdy tylko Emila zaparkowała radiowóz, Monika pobiegła szybko do rejestracji, a potem pod salę operacyjną, gdzie siedziała już Agnieszka i Mikołaj, który przytulał płaczącą Agnieszkę.
-Co się stało Arturowi?- Monika od razu zapytała.
-Artur został postrzelony- powiedziała Agnieszka i przytuliła się do swojej bratowej. Monika zaniemówiła. Usiadła na ławce, obok Mikołaja i zaczęła płakać. Po dwóch godzinach oczekiwania wyszedł lekarz.
-Pani jest żoną Artura Kownackiego? - zapytał Monikę.
-Tak- odpowiedziała Monika.
-Przykro mi bardzo, robiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale niestety, pani mąż zmarł- ta wiadomość zaszokowała Monikę. Usiadła tylko i zaczęła płakać jeszcze bardziej. Nie wierzyła w to co się stało. Cały czas myślała tylko "Jak ja sobie poradzę?" 

Jak się potoczy dalej ta historia przekonacie się w kolejnym opowiadaniu. I przepraszam Nadia, nie chciałaś, żebym nikogo uśmiercała, ale musiałam to zrobić.

piątek, 5 czerwca 2015

Porwanie

Rano do Kownackich miała przyjechać siostra Artura. Miała jechać razem z nimi do Austrii, a Monika obiecała jej jeszcze zakupy przed wyjazdem. Siostra Artura miała przyjechać o 9, a była już 9.30, ale to nie wzbudziło jeszcze żadnych podejrzeń u Moniki. Dzwoniła do niej co prawda, ale pomyślała, że ma wyciszony telefon i nie słyszy, a na mieście są korki. Około 10 postanowiła zadzwonić jeszcze raz, a potem zadzwoniła do swojej teściowej. Teściowa powiedziała Monice, że wyjechała tak jak miała wyjechać. Po 1,5h zaczęła się nie pokoić.
-Artur, a jak coś się jej stało?- zapytała z troską.
-Monika, nie panikuj- mąż ją uspakajał, ale też zaczął mieć dziwne przeczucia, że coś się jej stało.
-Ale miała przyjechać o 9, ja rozumiem 9.30, a jest już 10.30- Monika się denerwowała.
Siedzieli jeszcze tak z 0,5h, że może jeszcze Agnieszka przyjedzie, ale jak nie przyszła, zadzwonili do mamy i powiedzieli jej, że jadą na komendę. Mama Agnieszki i Artura powiedziała, że nie może dzisiaj przyjechać, ale jutro z samego rana będzie. Monika wzięła zdjęcie Agnieszki, które akurat miała pod ręką oraz kopię aktu urodzenia. Miała ksero wrazie by się coś stało. Artur został z Frankiem, a Monika pojechała zgłosić na komendę zaginięcie. Wpadła na komisariat zdenerwowana.
-Monika, co jest- zapytał Jacek, widząc zdenerwowanie u koleżanki.
-Siostra Artura zaginęła i przyjechałam, żeby to zgłosić- Monika mówiła bardzo szybko.
-Spokojnie, na pewno się znajdzie, a teraz pójdziesz i złożysz zawiadomienie. Może być to Emilia i Krzysiek?
-Nawet bym chciała- Monika nie bardzo chciała mówić o tym komuś innemu niż Krzyśkowi. Przy nim czuła się bardziej komfortowo.
***
Po złożeniu przez Monikę zawiadomienia o zaginięciu, Krzysiek dał informację do wszystkich jednostek policyjnych oraz skontaktował się z policją w Oławie. Monika po wszystkim wróciła do domu.
-I jak?- zapytał przejęty Artur.
-No dali informacje do wszystkich jednostek oraz policji w Oławie- powiedziała Monika- Jak ja się o nią boję- wtedy zadzwonił telefon Moniki. Kobieta szybko się poderwała, ale okazało się, że to tylko Ania, jej kuzynka. Monika odebrała, ale szybko się rozłączyła wrazie gdyby dzwoniła Agnieszka. Gdy tak siedzieli i się martwili Artur dostał maila. Szybko go otworzył. Okazało się, że to od porywaczy Agnieszki. Były jej zdjęcia oraz wiadomość, że jeżeli w ciągu 48h nie otrzymają pieniędzy, to Agnieszce stanie się coś i na dodatek nie chcą, aby policja o tym wiedziała. Niestety, było już za późno, a nawet jeśli to Monika jako policjantka wiedziała, że nie wolno ukrywać faktów przed policją. Wysłała Artura na komendę, aby to pokazał. Artur pojechał na policję, a Monika została z synem.
-Mamo, czemu jeszcze nie ma Agi?- zapytał Franek.
-Musiała zostać w domu- Monika nie mogła przecież powiedzieć prawdy.
-A przyjedzie jutro?- Franek chciał się zobaczyć z Agnieszką. Bardzo ją lubił.
-Nie wiem synku- powiedziała Monika. Monika bardzo bała się o Agnieszkę. Nie wiedziała co robić, ale wiedziała, że nie może panikować. Artur po godzinie wrócił do domu.
-Jestem- wszedł Artur do mieszkania.
-Ustaliliście coś?- zapytała Monika od razu.
-Tak, to bracia biologicznego ojca Frania. Maila wysłali z komputera w bibliotece i nie można stwierdzić, gdzie teraz są. Martwię się o nią, w końcu to moja siostra, a ja nie mogę nic z tym zrobić.
-No ja rozumiem, a co z tym wyjazdem do Austrii, chyba go odwołamy?- Monice odechciało się tam jechać, mimo że to chodziło o jej syna.
-Daj spokój, nie chce mi się tam jechać. Przełóżmy go na kiedy indziej- Arturowi też odechciało się wszystkiego. Siedzieli tak chyba do 21, ale nie mieli na nic ochoty, więc poszli się położyć. Artur zasnął szybko, Monika zaś wierciła się ze 2 godziny z boku na bok. W końcu udało się jej zasnąć.
***
Zadzwonił telefon Moniki. Monika podniosła się, aby odebrać
-Czy rozmawiam z panią Moniką Kownacką- odezwał się głos w telefonie.
-Tak, stało się coś. Jest 2 w nocy- powiedziała zaspanym głosem.
-Ja dzwonię ze szpitala, pani jest siostrą Agnieszki Kownackiej?- zapytał mężczyzna.
-Nie, bratową, a stało się jej coś?- zapytała.
-Niestety, ale pani bratowa nie żyje. Policja znalazła ją poturbowaną w lesie, zmarła na stole operacyjnym- po ty słowach Monika miała łzy w oczach. Zmarła jej bratowa. Nie mogła w to uwierzyć. Nagle usłyszała głos swojego męża.
-Monika, twój telefon dzwoni- okazało się, że to był tylko koszmar, ale zastanawiała się, co może oznaczać ten telefon. Dzwoniła do niej Emilia, miała dla Moniki pewne wieści.

I właśnie teraz kończę opowiadanie, następne będzie za tydzień. Jesteście pewnie ciekawi co za wieści ma Emilia dla Moniki, ale na razie Wam nie zdradzę. Musicie poczekać. Pozdrawiam Czytelników i zapraszam również na bloga o Krzysztofie ;)

sobota, 30 maja 2015

Wizyta biologicznego ojca Franka

Była godzina 9.
-Monika- Artur szturchnął żonę,  żeby się obudziła,  ale ona spała jak kamień- Monika- powtórzył.
-Co Artur?- Monika się przebudziła.
-Już jest 9- powiedział.
-Już ta godzina?- Monika była zaskoczona godziną.
-No, zaraz zrobię śniadanie skarbie- powiedział i poszedł do kuchni. Monika wstała i chciała iść się przebrać, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Zastanawiała się kto przyszedł do nich tak wcześnie. Otworzyła drzwi i była zaskoczona widokiem biologicznego ojca Franka.
-Dzień dobry pani Kownacka- przywitał się.
-Ma pan szczelność tu przychodzić?- zapytała Monika. Artur od razu wyszedł z kuchni, słysząc rozmowę.
-Monika, coś nie tak?- zapytał, widząc biologicznego ojca Franka.
-Niech pan stąd idzie, bo zadzwonię po policję- zagroziła Monika.
-No proszę, policjantka i będzie jeszcze wzywać pomoc- zadawał.
-Proszę pana, nie ma pan prawa tutaj przychodzić, więc albo pan stąd pójdzie, albo wezwę policję- Monika powtórzyła i zamknęła facetowi drzwi przed nosem.
-Myślisz, że się od nas odczepi?- zapytał Artur.
-Nie mam pojęcia- nagle usłyszeli walenie do drzwi.
-Monika, ja dzwonię na policję- powiedział bez zastanowienia Artur.
-Ok, dzwoń- Monika nie zaprzeczała.
***
W radiowozie, skład patrolu 06 wyjątkowo stanowili aspirant Mikołaj Białach i starszy posterunkowy Krzysztof Zapała.
-06 dla 00 zgłoś się- odezwał się dyżurny.
-06 zgłaszam się- Mikołaj odpowiedział na wezwanie.
-Jedźcie na Szczecińską 4a/2- powiedział dyżurny. Krzysiek wyrwał szczekaczkę koledze.
-Ale tam mieszka Monika- Krzysiek się przejął wezwaniem.
-Dlatego wysyłam was do tego wezwania.
-A co się stało?- Krzysiek chciał znać, szczegóły.
-Biologiczny ojciec jej syna się zjawił i wali w drzwi, i się wydziera. Włączcie bomby i udajcie się tam.
-Ok, jedziemy- policjanci po 5 minutach byli na miejscu. Dobrze, że to Mikołaj prowadził radiowóz, a nie Krzysiek, bo widać było zdenerwowanie u niego. Szybko weszli do klatki. Monika mieszkała na parterze, więc od razu zobaczyli natarczywego mężczyznę.
-Dzień dobry, aspirant Mikołaj Białach i starszy posterunkowy Krzysztof Zapała, co tu się dzieje?- zapytał Mikołaj, mężczyzna jak tylko zobaczył policjantów uspokoił się.
-Dzień dobry, a co się miało stać?- facet zachowywał się, jak gdyby nigdy nic.
-Mieszkańcy tego lokalu wezwali nas, bo podobno pan ich nęka i szantażuje- poinformował go Krzysiek. W środku był cały zagotowany, ale wiedział, że nie może pozwolić sobie na prywatne emocje, więc schował je do kieszeni. Zapukał do drzwi. Otworzyła mu je zdenerwowana koleżanka.
-Weźcie go zabierzcie stąd, nie chce się od nas odczepić- powiedziała Monika.
-Popamiętasz mnie jeszcze- powiedział mężczyzna- Albo zapłacisz mi za to, albo Franek o wszystkim się dowie- mówił tak, jakby zapomniał, że obok stoją policjanci. -Tego już za wiele, to jest szantaż. Pójdzie pan ze mną do radiowozu- Krzysiek już nie mógł dłużej wytrzyma. -Krzysiek, tylko błagam- Monika zaczęła, ale Krzysiek powiedział tylko, że nad sobą panuje. Mikołaj, jeszcze spisał dane Kownackich i powiedział, żeby przyjechali w celu złożenia zeznań. 

***
Pół godziny później Monika z Arturem byli już na komendzie. Szli do pokoju przesłuchań, kiedy natknęli się na komendanta
-Kownacka, przecież masz wolne, co ty na komendzie robisz? - zapytał się Wysocki.
-Ale ja tutaj przyszłam w innej sprawie- powiedziała Monika, ale nie bardzo chciała się tłumaczyć- Przepraszam bardzo, ale się spieszymy po syna do teściowej, a jeszcze musimy coś załatwić.
-Nie zatrzymuję was w takim razie. Do widzenia.
-Do widzenia panie komendancie- Artur z Moniką poszli do pokoju przesłuchań. Jako, że Mikołaj i Krzysiek musieli wrócić na patrol, czekały na nich Emilia i Ola.
-Cześć Monika, siadajcie- przywitała ich Emila i pokazała, żeby usiedli z mężem- Dajcie mi swoje dowody- poprosiła Ola i wzięła kartkę, na której spisała ich dane.
-A więc co się stało?- Ola przeszła teraz do spisywania zeznań.
-Artur poszedł szykować śniadanie, w czasie gdy ja się przebierałam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam biologicznego ojca Franka. Artur natychmiast się pokazał. Mówiliśmy mu, żeby sobie poszedł, bo inaczej weźmiemy policję. Zamknęłam drzwi, ale on zaczął w nie walić i krzyczeć, żebyśmy mu oddali syna, a potem przyjechał Krzysiek i Mikołaj- Monika starała się mówić spokojnie, ale i tak było widać zdenerwowanie.
-A co z tym szantażem. Już wcześniej chciał od was pieniądze?- zapytała Emilka.
-Tak, wczoraj, jak byłam przynieść dokumenty Wysockiemu. Zaczepił mnie przed komendą- powiedziała Monika.
-To wszystko, czy może jeszcze pan, panie Arturze coś chce dodać? - upewniła się Ola, że wszystko zapisali.
-Nie, to chyba wszystko- Artur nie musiał nic dodawać, bo Monika powiedziała chyba wszystko.
-Ok, a i jeszcze jedno. Gdzie jest teraz Franek? - zapytała Emilia, bo nie chciała, żeby stało się coś synowi jej koleżanki.
-U mamy Artura, a co?- zapytała Monika. -Może lepiej, żeby tam został- powiedziała Emila.
-Tylko, że my jedziemy do Wiednia. Mamy w poniedziałek wyjeżdżać- powiedziała Monika.
-No dobra, ale uważajcie, bo podobno ten Zenon ma braci, żeby Frankowi nic się nie stało- ostrzegła ją koleżanka.
-Dzięki Emilia za ostrzeżenie, będziemy uważać, ale i tak musimy przywieźć Franka do Wrocławia, musimy się przygotować do tego wyjazdu.
-Ok, ale jakbyś zauważyła coś podejrzanego to dzwoń- powiedziała Ola. -Dobrze, my już idziemy, bo, jeszcze do Oławy musimy jechać po Franka. Na razie- wyszli z komendy i pojechali do Oławy.
Kiedy dojechali na miejsce Franek już był na podwórku i czekał na nich, Monika wzięła jego torbę i schowała do bagażnika, a Artur wsadził Franka do auta.
-Czemu nie wejdzie cie?- zapytała się matka Artura.
-Musimy jeszcze jechać na zakupy, przecież w poniedziałek jedziemy do Austrii.
-A no tak, dobra, to was nie zatrzymuję- Halina pożegnała się z synem i synową oraz wnukiem.
Gdy wrócili do Wrocławia, pojechali jeszcze na zakupy i dopiero wrócili do domu. Gdy wchodzili do klatki, Monika z przyzwyczajenia sprawdziła skrzynkę na listy. Wyjęła z niej kopertę. Otworzyła i przeczytała wiadomość. Załamała się, stanęła pod ścianą i się osunęła. Artur zaniepokoił się, bo jego żona nie przychodziła do mieszkania. Wyszedł więc na klatkę i zobaczył szlochającą żonę
-Moniś, co się stało?- zapytał, a Monika podała mu kartkę z napisem "Pożałujecie tego, że wezwaliście policję. Pilnujcie lepiej swojego syna"- Zawiozę to jutro na komendę, a teraz chodź i nie siedź na tym zimnym- Artur pomógł wstać żonie i poszli do mieszkania. Franek oglądał telewizję w salonie, ale Monika kazała mu póść do jego pokoju. Razem z Arturem usiedli i długo rozmawiali o tym co dzisiaj ich spotkało. Po jakimś czasie poszli do sypialni i zasnęli.

Mogę zdradzić, że biologiczny ojciec Franka namiesza im w życiu, ale więcej nie zdradzę. Pozdrawiam czytelników;)

środa, 20 maja 2015

Wyjście Moniki ze szpitala i niespodzianka ze strony jej męża

Monika miała wyjść ze szpitala o 10, ale od 8 już była spakowana i gotowa do opuszczenia go. Czekała, kiedy w końcu przyjedzie jej mąż z synem. Jej kuzynka Ania jeszcze spała. Była 9, kiedy do sali wszedł Artur. Monika bardzo ucieszyła się na jego widok, ale była zaskoczona, gdzie jest jej syn.
-Cześć kotuś, a gdzie Franek?- zapytała.
-Franek? Pojechał do moich rodziców. Będziemy mieli dzisiaj całe mieszkanie dla siebie. A co to jest?- Artur zobaczył jakieś dokumenty na stoliku Moniki.
-A niespodzianka, postanowiłam zrezygnować ze służby na jakiś czas- ten fakt bardzo ucieszył jej męża.
-Przemyślałaś to?
-Tak, zrozumiałam, że muszę zadbać o siebie- do kobiety nareszcie dotarło, że nie może wiecznie pracować.
-Kochana moja- Artur przytulił swoją żonę.
W końcu lekarze zbadali Monikę, czy jest wszystko ok i małżeństwo mogło opuścić szpital. Kiedy dojechali do domu i szli już do mieszkania, Monika przypomniała sobie, że nie wzięła dokumentów ze schowka, aby jeszcze raz na spokojnie je sprawdzić. W momencie, gdy była już pod klatką, zaczepił ją pewien mężczyzna. Policjantka nie widziała go wcześniej i się go trochę przestraszyła.
-Co pan robi?- zapytała zbulwersowana Monika.
-Dzień dobry, pani Kownacka?- zapytał mężczyzna. Monika zaczęła czuć się niepewnie.
-Tak, a pan kim jest?- Monika patrzyła swoimi przerażonymi oczami na faceta.
-Jak to? Ojcem Franka- powiedział nieznajomy.
-To niemożliwe. Ojcem Franka jest mój mąż- Monika co raz bardziej się bała, ale domyśliła się, że to biologiczny ojciec jej syna.
-Ale nie biologicznym.
-Niech mnie pan zostawi w spokoju- powiedziała Monika. Całą akcje całe szczęście Artur widział przez okno i zszedł do żony.
-Co się tu dzieje?
-Nic, ja tylko o godzinę pytałem- facet blefował- Dziękuję ślicznie- powiedział jakby nigdy nic. Kiedy już się oddalił Artur zapytał się
-Kto to był?
-Biologiczny ojciec Franka.
-Co chciał?- Artur był przejęty.
-Nie wiem, chyba się ciebie przestraszył- Monika przytuliła się do męża i poszli do mieszkania.
Artur szykował obiad, w czasie gdy Monika przeglądała papiery o wypowiedzenie. Potem zasiedli do stołu i zjedli posiłek w ciszy. Monika się zebrała i pojechała na komendę, przekazać dokumenty komendantowi. Każdy, kto zobaczył Monikę na korytarzu, witał ją serdecznie. Gdy dotarła do gabinetu jej przełożonego, zapukała i poczekała, aż Wysocki pozwoli jej wejść.
-A kogo to moje oczy widzą?- komendant przywitał swoją podwładną serdecznie- Może się czegoś napijesz Kownacka?- zapropnował.
-Dziękuję, ale nie mam czasu. Ja tylko przyniosłam wypowiedzenie- inspektor zamarł na te słowa.
-Monika, ale czemu?- był bardzo zdziwiony, że taka dobra policjantka chce rezygnować.
-Poprostu spodziewamy się dziecka z Arturem, a ta praca do najspokojniejszych nie należy. Boję się poprostu.
-Gratulacje Kownacka, rozumiem. Przejrzę to i dam ci znać.
-Dziękuje, ja już zmykam do męża. Do widzenia.
-Do widzenia Kowacka.
Policjantka wsiadała do samochodu, kiedy podszedł do niej facet. Był to ten sam, co zaczepił ją przed domem.
-Pani Kownacka, niech pani chwile poczeka- zatrzymał ją.
-Czego pan ode mnie chce?- zapytała ze złością.
-Wie pani, mam teraz ciężką sytuację finansową. Kilka złoty by mi się przydało. Tak z 50000zł wystarczy- powiedział pewny siebie.
-Ile? Przecież to jedna czwarta tego, co jest potrzebne na operacje Franka. Zwariowałeś facet? Nie dostaniesz grosza- powiedziała, wsiadła do auta i odjechała.
Miała nadzieje, że facet zrozumiał, że nie chce mieć z nim doczynienia. Kiedy jechała do domu, zastanawiała się, czy powie o tym swojemu mężowi. Gdy weszła do mieszkania, Artur zauważył, że jest coś nie tak, więc bez wahania zapytał
-Skarbie, stało się coś?
-A co się miało stać?- Monika próbowała zachować spokój.
-No przecież widzę- Artur na nią naciskał.
-Wydaje ci się.
-Monika, na pewno?- próbował dalej.
-Nic się nie stało- Monika nie miała nic mówić mężowi, ale po krótkiej chwili namysłu zdecydowała się powiedzieć- Albo dobra, powiem ci. Biologiczny ojciec Franka pojechał za mną na komendę i zażądał 50000złotych, bo inaczej nie da nam spokoju.
-Ale to jest karalne- powiedział Artur.
-Przecież ja doskonale o tym wiem. Ale myślisz, że powinniśmy to zgłosić?- policjantka zapytała niepewnie.
-Wydaje mnie się, że tak. Przecież już 13 lat pracujesz w policji i wiesz, że z szantażystami nie ma żartów- próbował ją przekonać do złożenia zawiadomienia.
-Mówisz? Sama nie wiem, ale dla Franka jestem w stanie zrobić wszystko.
-To dlatego, jutro pójdziemy i złożymy zawiadomienie, zanim pojedziemy po Franka. Ok?
-Ok- Artur przekonał żonę.
-Skarbie, a teraz załóż jakąś sukienkę wieczorową- powiedział tajemniczo Artur.
-Ale po co?- Monika zastanawiała się, co strzeliło temu Arturowi do głowy.
-Zobaczysz, niespodzianka- mężczyzna dalej był tajemniczy. Monika nie dyskutowała już, tylko poszła się przebrać w strój wieczorowy. Założyła na siebie czerwoną sukienkę i do tego szpiliki. Wyglądała bosko. Gdy oboje byli gotowi, poszli do auta. Tam Artur zawiązał Monice opaskę na oczy. Kobiecie co raz bardziej wydawało się to tajemnicze. W aucie próbowała się dopytać męża o co chodzi, ale Artur milczał. W końcu dotarli na miejsce.
-Mogę już to zdjąć?- zapytała Monika.
-Tak- odpowiedział.
Znajdowali się przed ulubioną restauracją Moniki. Była to ta sama restauracja, w której Artur się jej oświadczył.
-Artur, ale z jakiej to okazji?- Monika była mile zaskoczona.
-A z takiej, że jesteś w ciąży i chciałem to jakoś uczcić, a wiesz jaki ze mnie kucharz- zaśmiał się Artur.
-Kochany jesteś- powiedziała zadowolona Monika i pocałowała Artura.
W końcu wysiedli z auta i poszli do restauracji. Przesiedzieli tam chyba 2 godziny i miło powspominali, jak się poznali, jak się jej oświadczył. Dobrze się przy tym bawili. To nie była jedyna niespodzianka na ten dzień. Gdy wrócili do domu, Artur od razu włączył telewizor i puścił Monice pewien film. Monika się rozpłakała. Gdy Monika była w szpitalu, Artur przygotował dla niej film ze zdjęciami ich i fragmentami z nagrania ich ślubu.
-Artur, to jest przepiękne- kobieta przytuliła się do męża. Monice rozmazał się cały makijaż i w momencie, gdy chciała otrzeć łzy, zauważyła, że pobrudziła mężowi jego koszulę.
-Dziękuję Kochanie- pocałowali się.
Oboje byli zmęczeni, ale nie mieli zamiaru iść do sypialni. Zasnęli oboje na sofie.

Następne opowiadanie będzie za tydzień w niedziele, jak już wcześniej wspomniałam na blogu o Krzyśku. Mam nadzieję, że się spodoba. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest nie najdłuższe, ale obiecuję, że kolejne opowiadania będą bardziej rozbudowane ;)